Nie pamiętam takiego zagęszczenia koncertów jak ostatnio! Tym razem był to Turnau (w doskonałym towarzystwie instrumentalistów), i zarazem pierwsze dla mnie tego roku wydarzenie pod gołym niebem. Pogoda dopisała, głos artysty nie osłabł nic a nic, repertuar był dobrą mieszanką oczekiwanych przez publiczność przebojów oraz tych starszych, mniej znanych utworów.
Patrząc na domową półkę z płytami planowałem już w tym roku, by Turnau pojawił się w Muzycznych Poniedziałkach, a dziś zdecydowanie okazji takiej przegapić nie można! Pójdźmy więc w stronę jednego z przebojów, który ma sporo letniej atmosfery, a i świetnie wybrzmiał na koncercie: Znów wędrujemy, rok 1991, debiutancka płyta studyjna.
Tekst został napisany w 1938 - po prostu jako Piosenka - przez Baczyńskiego, i opisywał czas spędzony na chorwackiej wyspie Šolta. Lecz zostawmy dziś historyczne konteksty; utwór jest kompletny i bez nich, z więcej niż odrobiną dźwiękowej melancholii.
Były piosenki, na które w trakcie koncertu czekałem bardziej, ale to właśnie ta - bez scenicznych fajerwerków, bez potężnego akompaniamentu - wybrzmiała chyba najmocniej!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz