Connie Francis - pierwszą kobietę, której udało się wspiąć na pierwsze miejsce amerykańskiej listy Billboard Hot 100 (rok 1960) - trudno określić jako mało znaną postać... ale kto powiedział, że Muzyczne Poniedziałki są wyłącznie dla niszowych wykonawców i wykonawczyń! Connie została z zaskoczenia wspomniana podczas jednego z naszych planszówkowych wieczorów, i natychmiast przypomniałem sobie, że na półce stoi przecież jej album na winylu. Ale zanim powiem, co mnie w tymże albumie urzekło - niech energii doda nam Stupid Cupid, jeden z największych hitów artystki!
Nasza kolekcja winyli to zbiór wielopokoleniowy; jak już kiedyś pisałem, wszystkie czarne płyty kolekcjonowane przez rodzinę w dobie świetności nośnika znalazły teraz w niej drugie (a może i trzecie?) życie. Album Connie's Greates Hits to jak najbardziej taki właśnie dokument epoki; obwoluta to zaskakująco gruby karton, rok wydania - jak musiałem poszukać w internecie, gdyż umieszczanie tej informacji najwyraźniej nie było jeszcze tradycją - to 1963.
Żeby nie było, album oryginalnie wydano w Stanach w 1959; 1963 to już rynek w Jugosławii, nakładem legendarnej wytwórni Jugoton. Tak jest, to ten sam Jugoton, któremu dekady później składała hołd supergrupa Yugoton; a składała go za wnoszenie powiewu zachodniej kultury w realia bloku wschodniego. Wakacyjny wyjazd do Jugosławii byłby niekompletny bez wzbogacenia się o płyty Jugotonu!
I owszem, ryzykując brzmienie po dziadowsku - może i dzisiaj mamy internet i streaming, ale czy za 60 lat zostaną po nim takie fajne muzyczne pamiątki? Connie Francis uz orkestar; Strana A, Strana B! Karton nadal (w większości) trzyma, winyl gra jak złoto.
