poniedziałek, 13 lipca 2026

Muzyczne Poniedziałki: wciąż koncertowo!

Nie pamiętam takiego zagęszczenia koncertów jak ostatnio! Tym razem był to Turnau (w doskonałym towarzystwie instrumentalistów), i zarazem pierwsze dla mnie tego roku wydarzenie pod gołym niebem. Pogoda dopisała, głos artysty nie osłabł nic a nic, repertuar był dobrą mieszanką oczekiwanych przez publiczność przebojów oraz tych starszych, mniej znanych utworów.

Patrząc na domową półkę z płytami planowałem już w tym roku, by Turnau pojawił się w Muzycznych Poniedziałkach, a dziś zdecydowanie okazji takiej przegapić nie można! Pójdźmy więc w stronę jednego z przebojów, który ma sporo letniej atmosfery, a i świetnie wybrzmiał na koncercie: Znów wędrujemy, rok 1991, debiutancka płyta studyjna.  

Tekst został napisany w 1938 - po prostu jako Piosenka - przez Baczyńskiego, i opisywał czas spędzony na chorwackiej wyspie Šolta. Lecz zostawmy dziś historyczne konteksty; utwór jest kompletny i bez nich, z więcej niż odrobiną dźwiękowej melancholii.

Były piosenki, na które w trakcie koncertu czekałem bardziej, ale to właśnie ta - bez scenicznych fajerwerków, bez potężnego akompaniamentu - wybrzmiała chyba najmocniej! 

poniedziałek, 6 lipca 2026

Muzyczne Poniedziałki: znajomy tytuł!

Pejzaż - bo pod takim szyldem nagrywa warszawski muzyk Bartosz Kruczyński - to artysta, którego poznałem w jednym rzucie z zeszłotygodniową Etnobotaniką. Poza doskonałym koncertem, wspólnym mianownikiem jest też wytwórnia The Very Polish Cut Outs... pod której szyldem ukazała się również świetna płyta Julii Rover, o której już wspominałem wcześniej na blogu! Proszę, jak to wszystko ładnie się rymuje.

A co do rymowania - czy mógłbym wybrać coś innego, skoro Pejzaż ma utwór pod tytułem...    

Elektronika naprawdę światowej klasy (wcześniejszy krążek to w ogóle "najlepsza polska płyta 2018 według serwisu beehype"), i gdyby ktoś zaczął mi wmawiać, że nagranie to wyszło właśnie (albo, jeszcze lepiej, w późnych latach '90) u czołowej wytwórni zza oceanu, łyknąłbym to bez popity. Jedynym problemem jest tu niski nakład; winyl List II to dosłownie jedyny fizyczny album, który udało mi się jeszcze upolować. Doskonała lekcja, by śledzić na bieżąco, co tam dzieje się w The Very Polish Cut Outs!

poniedziałek, 29 czerwca 2026

Muzyczne Poniedziałki: za pomocą magnetofonu!

To już kolejny koncert, na który poszedłem na ślepo, zachęcony wyłącznie koleżeńską rekomendacją - i po raz kolejny okazuje się, że koleżeńskich rekomendacji warto słuchać! Etnobotanika - skupiony na muzyce elektronicznej duet z Rudy Śląskiej - przypadła mi do gustu na tyle, że nie tylko gibałem się w klubie przez cały wieczór, ale i wyszedłem z niego z zakupioną na miejscu płytką CD... tylko po to, by po powrocie do domu zamówić inny album na winylu. 

Duet smaruje brzmieniową oraz tematyczną nostalgię bardzo, ale to bardzo grubo, od wykorzystanych sampli po koncertowe wizualizacje; jak głosi opis zamieszczony pod tym właśnie kawałkiem...

W kolekcji starych kaset domu działkowicza, pomiędzy archiwalnymi nagraniami wsadów Michała Jordana, audycjami Wojciecha Manna oraz czarno-białymi teledyskami De Mono, znajdowała się również pewna zielona kaseta z podpisem ETNOBOTANIKA.

Jakieś dziwne. Nikt z nas nie pamiętał, żeby była tam wcześniej. Nikt nawet nie wie, kiedy została nagrana. Zdecydowaliśmy się opublikować ten materiał jeszcze przed zachodem słońca.

...ale wiadomo, przestrzeń projektowa jest ograniczona, czas cenny, czasem więc warto posmarować grubo, by solidnie uwypuklić zamysł. Czuję, że Etnobotanika pozostanie w domowym systemie audio na dłużej!

poniedziałek, 22 czerwca 2026

Muzyczne Poniedziałki: już za parę dni...!

Aż dziw, że do tej pory nie uczciłem nigdy końca roku szkolnego tą właśnie piosenką! Tekst autorstwa samego Ludwika Jerzego Kerna, zaś oryginalne wykonanie - Haliny Kunickiej. 


I chociaż pani Kunicka to niewątpliwie dama polskiej piosenki, to chyba równie duży szacunek należy oddać męskiemu chórkowi z filmu Szatan z siódmej klasy (1960), który - choćby w postaci kilku podłożonych pod muzykę scen - możemy przypomnieć sobie poniżej! 


Kusi mnie czasem, żeby odświeżyć sobie ten film - może w towarzystwie licealnej młodzieży? Pora w końcu idealna... jeśli ktokolwiek pojawi się jeszcze w tym tygodniu w szkolnych murach! 

poniedziałek, 15 czerwca 2026

Muzyczne Poniedziałki: leć, hipopotamie!

Dziwny to rok, i wiele rzeczy dziwnych dookoła... zaś jedną z nich jest bez dwóch zdań pogoda. Połowa czerwca, przesilenie za progiem, a ja już od tygodni - z palcem na spuście - czekam, czekam i czekam z doroczną Star of the County Down; moim ukochanym standardem, którym świętuję nadejście lata. Liczę na to, że aura oraz rzeczywistość zadadzą mi kłam, lecz obawiam się deszczowych wakacji; a jeśli będzie właśnie mokro i dziwnie, niech (w końcu!) wybrzmi dziś jedna z dziwniejszych interpretacji Star. Przed wami Béla Fleck & The Flecktones z albumem Flight of the Cosmic Hippo!

Kolejne UFO na okładce; znaki, znaki, znaki. 

Jazzowo, nietypowo, interesująco! I owszem, był to rok 1991, wątki ufologiczne są więc nieodzowne: poza samym kosmicznym hipopotamem w kosmosie znajdują się też Flying Saucer Dudes. A żeby było ciekawiej, tytułowy utwór albumu doczekał się bardzo szybko (ponownie 1991!) wykorzystania w serialu Northern Exposure, po kaszubsku Przystanek Alaska. Tak więc... ukłony dla hipopotama, i ukłony dla osób pamiętających Przystanek; skłamałbym mówiąc, że nic czuję się trochę jak Chris Stevens bredząc co poniedziałek o kolejnej wyciągniętej z archiwów piosence. 

...wiem. To nie wybuchowa, radosna Star of the County Down na którą pewnie liczyłyście i liczyliście. Nic nam jednak nie ucieknie, niech dzisiejsza będzie dziwna... a po porcję energii zapraszam do wcześniejszych. To w końcu jedyny utwór z własną kategorią na blogu!

poniedziałek, 8 czerwca 2026

Muzyczne Poniedziałki: narracja sekwencyjna!

Tytuł Hell Dance With Me sugerowałby może jakieś szatańskie klimaty, ale zespół Cappuccino to czystej wody kanadyjskie disco/funk z wczesnych lat '80. No dobra, o tyle, o ile; artyści są włoskiego pochodzenia, działali ponoć głównie w Hiszpanii, ale winyl zawierający Hell Dance With Me został wydany w Kanadzie, tamże był grany, pozostaję więc przy opinii - kanadyjskie. Choćby dla samej novelty value umieszczenia w Muzycznych Poniedziałkach kanadyjskiego disco!

Ale, poważnie już mówiąc, italo disco jest drogie mojemu sercu, a tutaj wyraźnie czuć genealogiczne pokrewieństwo. 

No i - oczywiście - za klasyfikacją w okolicach italo przemawia też fakt, że na okładce dumnie prezentują się imiona Flaviano, Dino, Pietro czy Danilo. Wspomniana okładka zawiera zresztą, jak powiedziałbym z komiksowej perspektywy, a cute bit of visual sequential storytelling

Domyślam się, że w filiżance podawane było herbowe cappuccino zespołu, lecz brak plamy na podłodze sugeruje, że zostało na spokojnie dopite (podobnie zresztą jak alkohol w kieliszku). Chyba nie była to więc scena piekielnie spontaniczna, choć może i tym lepiej - co nagle, to po diable. Wybaczcie te puns, ale...

...Hell Dance With Me, rok 1980!

poniedziałek, 1 czerwca 2026

Muzyczne Poniedziałki: szczytne intencje!

Czy to pierwszy Muzyczny Poniedziałek będący zarazem Dniem Dziecka? Całkiem możliwe! Zacząłem więc myśleć o utworach z Children w tytule, i cóż, daleko szukać w pamięci nie musiałem. Przypomnijmy dziś sobie... Children, jeden z największych hitów muzyki dream trance lat '90 - i to w pełnej, siedmiominutowej wersji! 

O anegdotce związanej z Children sam dowiedziałem się relatywnie niedawno: refleksyjny, wyciszający styl był celowym zabiegiem kompozytora, który chciał stworzyć coś tonującego oraz uspokajającego na koniec włoskich rave'ów. Imprezy taneczne lat '90 były tak intensywne, że uczestnicy masowo doprowadzali do wypadków podczas powrotów do domów; zjawisko to kosztowało życie około 2000 osób i doczekało się potocznej nazwy strage del sabato sera, czyli - jak podaje wikipedia - Saturday night slaughter. Dream trance miał stanowić próbę odpowiedzi na ten problem; dać moment na aklimatyzację, na przejście od używek i szybkich klubowych rytmów z powrotem do rzeczywistości.

Grało świetnie w 1995, gra świetnie trzydzieści lat później!