Kolejną ciekawostką wyciągniętą z wiadra cedeków jest brytyjska grupa Terrorvision, pięknie określona przez magazyn Smash Hits jako Clown Princes of Britrock. Ten zaczerpnięty od komiksowego Jokera tytuł nie dziwi mnie nic a nic; ich trzeci krążek, Regular Urban Survivors, stanowi przykładowo ścieżkę dźwiękową do nieistniejącego filmu akcji klasy B.
Clown Princes musieli bawić się nieźle, bo chociaż poziom albumu jest nierówny (a wielu kawałkom przydałoby się jeszcze trochę inżynierii dźwięku), to jedno powiedzmy sobie szczerze: po to właśnie kupuje się gitarę i zakłada zespół, by odpalić takie intro jak w kawałku Junior:
I want to live my life, not survive my existence and feel like I got the lot! Poprzedni kawałek - ponieważ były to lata '90 - opowiada zaś o kosmitach ("The aliens are coming, wait for me, I'm coming along"), trudno więc, bym nie poczuł do Terrorvision sympatii. Co ja tu zresztą będę opowiadał, każdy możliwy kawałeczek albumu - od samego krążka, przez książeczkę, aż po detale opakowania - napchany jest żartami aż pod korek: od fotosów z fikcyjnego filmu aż po takie cuda:
![]() |
| "Suitable only for persons with a CD player. Not to be supplied to any person of a nervous disposition". |
Distribution or exhibition of this soundtrack may result in civil liability, criminal prosecution or a fat lip. Tak jest, w żadne pozwy nie będziemy się bawić!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz