Co to, Anglisto, zapytacie, palisz blogowe pojawienie się wielkiego zespołu Depeche Mode na piosenkę aktualnie graną w radiu, a do tego cover? A i owszem! Lepiej tak, niż wcale - okoliczność jest świetna, a Depeche Mode ma w końcu tak onieśmielająco bogatą historię, że spędziłbym pewnie lata na decydowaniu, czy zamieścić utwór X czy Y (oraz dlaczego). Skoro więc okazja nasuwa się sama - oto Universal Soldier!
Lubię kopać w historii coverów, a ten był dla mnie sporym zaskoczeniem - ta antywojenna piosenka (to nie pierwszy raz, kiedy w trakcie matur mam antywojenne sentymenty, analizujcie to jak chcecie) została nagrana w 1963 przez zespół The Highwaymen (...ale nie tych od country), zaś do szerszej publiczności przebiła się w 1965 za sprawą szkockiego artysty folkowego Donovana. Mamy więc do czynienia z naprawdę dostojnym klasykiem z antywojennych, barwnych lat '60 - który, współcześnie zaaranżowany przez Depeche Mode w elektroniczno-rytmicznej wersji, budzi u mnie dziwne wrażenie obcowania naraz z futurystyczną science-fiction oraz syntezatorami w starym stylu.
Cóż powiedzieć? Retrofuturyzm w pigułce, x-menowskie Days of Future Past. Brzmieniowe skojarzenia mogą też splatać się z filmem Van Damme'a z 1992, który też nie jest wcale pierwszą produkcją firmującą się jako Universal Soldier - jeszcze bliższy pod kątem inspiracji był brytyjski film z 1971.
A do tego - czy, kiedy zawsze łatwo mówić o odpowiedzialności "polityków" oraz "rządów", nie jest to wartościowe przesłanie? Jak pisał sam autor, it’s about individual responsibility for war and how the old feudal thinking kills us all.
Dobre przesłanie, bogata historia, ciekawa aranżacja; tak, wszyscy i wszystkie mamy własny ulubiony kawałek Depeche Mode, ale Universal Soldier pasuje doskonale do naszych poniedziałkowych spotkań!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz