Kolejny rok szkolny i kolejne wiadro tanich cedeków - zamówione akurat do odsłuchu podczas dojazdów! Osobom niewtajemniczonym zdradzam czym prędzej moją muzyczną metodę: przy okazji zakupów rzucam okiem na asortyment danego sprzedawcy/sklepu/antykwariatu posortowany od najniższych cen. Zakupy z taniej półki robię na ślepo i jeszcze się nie zawiodłem; jasne, czasem trafię jakieś nudziarstwo, ale orientacyjnie 80% krążków zostaje w kolekcji.
Nudziarstwem nie jest na pewno album What You Gonna Do When The Grid Comes Down? (2020) starego, dobrego Public Enemy. Nie, wróć; prezentuję ich jak jakichś dziadków, a przecież pierwszy nowy album kapeli od lat '90 to nadal ostre rymy (nie pieszczą się z administracją Trumpa) i eleganckie podkłady!
Folks might have to pick up a bookPick up a pen, hеy! Back to basics again!
Brzmi to może, jakbym nabijał się z weteranów, ale gdzie tam; powiedzcie uczciwie, kto nie ma współcześnie dosyć algorytmów, botów i medialnego cyklu 24/7? A do tego tytułowa fraza buja aż miło!
Taki właśnie jest cały album; słodko-gorzki, łączący wybuchową energię ze wspominkami, rozliczeniami oraz kręceniem głową nad stanem świata - a przynajmniej muzyki. Can hip-hop survive?, pada pytanie w Toxic; Rest In Beats to zaś manifest od początku do końca:
We've lost brick and mortar record stores
(...)
We've lost the art of everyone being in the same studio, rest in beats
The love for the art now dipped into dough
We lost real flows to mumbles and memes
(...)
Where are the groups? Too many going solo
(...)
Man I miss the time when you really had to rhyme
When lines weren't reduced to ghetto studio and crime
Uśmiechnąłem się pod nosem, bo wybrzmiewają tu dokładnie nuty grane 20 lat wcześniej w muzyce country: gdzie dziś prawdziwe country, gdzie poezja, gdzie społeczność; dziś festyniarze-tandeciarze śpiewają jacy to nie są macho w swoim małym miasteczku, ilu piw nie wypiją i iloma flagami mogą naraz machać.
Cóż na to powiedzieć? Porządne country trzyma się nieźle i hip-hopowi też nie wieszczę szybkiej zguby; prawem starszego pokolenia jest zaś opierdzielić okazjonalnie młodsze i przypomnieć what's what - salutuję więc zza kierownicy Public Enemy i odpalam płytkę jeszcze raz!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz