poniedziałek, 24 listopada 2025

Muzyczne Poniedziałki: pierwszy śnieg!

Staram się trzymać na blogu (w życiu zresztą też) pozytywnego tonu, negatywności mamy wszak obfitość, ale powiem wam - koty przywlekły nam do domu pchły and it is not fun at all. Na szczęście nie ma tych pcheł nie wiadomo ile, a nasz dom nie jest im szczególnie przyjazny (brak dywanów czy firan) i chyba najgorsze już za nami, ale wiecie: trzeba je konsekwentnie wypraszać dzień po dniu, tydzień po tygodniu, aż cykl rozwojowy zostanie skutecznie przerwany. Póki co - wracam więc po pracy i wciąż dostaję zwykle gryza na dzień dobry. Dziś po zapoznawczym gryzie udało mi się chociaż złapać winowajczynię! Nie pytajcie o jej los, a nie będę musiał kłamać.

Long story short, pozytywnym akcentem na dzisiaj jest to, że wy nie macie w domu pcheł!

Na regenerację sił - oraz z okazji pierwszych opadów śniegu - wyciągnąłem dziś album Winter Songs. Ola Gjeilo to nie żadna swojska Aleksandra, a norweski pianista i kompozytor muzyki poważnej; Ola wywodzi się z tego samego pnia co Olaf, zaś "Ola Nordmann" to wręcz potoczna kolektywna personalizacja Norwegów, trochę jak polski "przeciętny Jan Kowalski".

Tak zatytułowany album zawiera oczywiście kompozycję First Snow, ale nie chciałem być aż tak oczywisty; oto więc Days of Beauty, z tekstem autorstwa Emily Brontё.  


Chóralne wykonania nie ułatwia rozumienia ze słuchu, zatem dla waszej wygody zamieszczam tekst:

Nieoczywisty wybór i bardzo to doceniam! Na Winter Songs znajdziemy oczywiście również porcję tradycyjnych kolęd, ale to właśnie utwory klasycznie literackie wydały mi się najciekawsze; przywodzą na myśl dziewiętnastowieczne zimowe spotkania spędzone przy ogniu, z winem oraz poezją deklamowaną w charakterze wspólnej rozrywki. Bardzo nastrojowe, a do tego wszyscy ci dziewiętnastowieczni amatorzy zimowej poezji również siedzieli na pewno pod zapchlonymi futrami!

...a potem u zenitu Winter Songs rozlegają się dźwięki Ave Generosa (tutaj autorką tekstu jest dwunastowieczna mistyczka, kompozytorka i uzdrowicielka Hildegarda z Bingen) i nawet pchły są pod wrażeniem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz