Systematic overthrow of the underclass
Hollywood conjures images of the past
New worlds needs spirituality
That will last
Batku, co ty śpiewasz?, zdumiał się na takie dictum kolega R. - ale tak właśnie śpiewa! Batman przecież zawsze był społecznie świadomy, a ja w ramach społecznej świadomości zdecydowałem się jak zwykle kupić kolejne wiadro płyt z antykwariatu (buy second-hand!). Dałem się podejść niskimi cenami i popełniłem classic blunder: zamiast standardowych sześciu-siedmiu płyt zamówiłem ich, uh, trzydzieści pięć. Cała paczka kosztowała mnie niecałe trzy stówy, czyli i tak zapłaciłem dobrze poniżej 9 ziko za krążek! Zastanawiam się tylko czasami, co czuje antykwariusz, kiedy odwiedzi go taki mecenas kultury i zmusi do kompletowania eklektycznej paczki.
Ale do rzeczy: moje zakupy zaczęły się od upolowania krążka S. J. Tucker (antyczny już piąty Muzyczny Poniedziałek na blogu!), i była to piękna zdobycz: nie dość, że rzecz współcześnie niedostępna, to do tego utrafiłem najcudowniejszy skarb: album z drugiej ręki z długopisową dedykacją w książęce. Żona zaproponowała przesłuchanie płyty pod wieczornego drinka i karciankę, ale autentycznie nie byłem w stanie; S. J. Tucker is my most... spiritual music, authentically bardic in its power. A potem, niespodziewanie, egzemplarz takiego albumu - absolutnie niedostępnego - odnajduje się nagle w jakimś antykwarycznym kartonie, odnajduje drogę prosto w moje ręce, odnajduje u mnie jakąś dziwną wiarę w tę bardic power.
Za to niezwykle doznanie zapłaciłem... 14,90zł. Ale ponieważ - jak wiemy - tylko jeden wykonawca powraca do Muzycznych Poniedziałków, nie posłuchamy dziś wspólnie S. J. Tucker! Posłuchamy za to Prince'a, którego soundtrack do Batmana z 1989 stanowi kolejny rarytas oraz płytę, za którą antykwariat sobie policzył: cena 24,90 była najwyższą spośród tych trzydziestu pięciu albumów.
Jest to soundtrack pełną gębą: nie muzyka ilustracyjna, a dziewięć absolutnie szalonych utworów, z których najbardziej szalonym jest zapewne finałowy Batdance! Batdance - pełen sampli dialogów z filmu - był hitem na listach przebojów, choć moim zdaniem to kawałek autentycznie zaskakująco trudny. Dużo dla jego sławy zrobił na pewno teledysk - nie chcę powtarzać słowa "szalony", ale trudno tu o inne.
Dziękuję wam za cierpliwość - w dzisiejszym meandrującym wpisie docieramy do meritum! Wiecie, że staram się zwykle pójść dalej, niż zaserwować wam największy hit z krążka; moim osobistym typem na dziś będzie więc utwór otwierający album, The Future.
I've seen the future and it works!
Dość już było dziś dygresji, ale powiedzcie: ile albumów może poszczycić się adnotacją lead vocal by Batman?
![]() |
| Muzyka! Bat-muzyka! |

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz