poniedziałek, 16 lutego 2026

Muzyczne Poniedziałki: I've seen the future and it works!

Systematic overthrow of the underclass
Hollywood conjures images of the past
New worlds needs spirituality
That will last 

Batku, co ty śpiewasz?, zdumiał się na takie dictum kolega R. - ale tak właśnie śpiewa! Batman przecież zawsze był społecznie świadomy, a ja w ramach społecznej świadomości zdecydowałem się jak zwykle kupić kolejne wiadro płyt z antykwariatu (buy second-hand!). Dałem się podejść niskimi cenami i popełniłem classic blunder: zamiast standardowych sześciu-siedmiu płyt zamówiłem ich, uh, trzydzieści pięć. Cała paczka kosztowała mnie niecałe trzy stówy, czyli i tak zapłaciłem dobrze poniżej 9 ziko za krążek! Zastanawiam się tylko czasami, co czuje antykwariusz, kiedy odwiedzi go taki mecenas kultury i zmusi do kompletowania eklektycznej paczki.   

Ale do rzeczy: moje zakupy zaczęły się od upolowania krążka S. J. Tucker (antyczny już piąty Muzyczny Poniedziałek na blogu!), i była to piękna zdobycz: nie dość, że rzecz współcześnie niedostępna, to do tego utrafiłem najcudowniejszy skarb: album z drugiej ręki z długopisową dedykacją w książęce. Żona zaproponowała przesłuchanie płyty pod wieczornego drinka i karciankę, ale autentycznie nie byłem w stanie; S. J. Tucker is my most... spiritual music, authentically bardic in its power. A potem, niespodziewanie, egzemplarz takiego albumu - absolutnie niedostępnego - odnajduje się nagle w jakimś antykwarycznym kartonie, odnajduje drogę prosto w moje ręce, odnajduje u mnie jakąś dziwną wiarę w tę bardic power.   

Za to niezwykle doznanie zapłaciłem... 14,90zł. Ale ponieważ - jak wiemy - tylko jeden wykonawca powraca do Muzycznych Poniedziałków, nie posłuchamy dziś wspólnie S. J. Tucker! Posłuchamy za to Prince'a, którego soundtrack do Batmana z 1989 stanowi kolejny rarytas oraz płytę, za którą antykwariat sobie policzył: cena 24,90 była najwyższą spośród tych trzydziestu pięciu albumów.

Jest to soundtrack pełną gębą: nie muzyka ilustracyjna, a dziewięć absolutnie szalonych utworów, z których najbardziej szalonym jest zapewne finałowy Batdance! Batdance - pełen sampli dialogów z filmu - był hitem na listach przebojów, choć moim zdaniem to kawałek autentycznie zaskakująco trudny. Dużo dla jego sławy zrobił na pewno teledysk - nie chcę powtarzać słowa "szalony", ale trudno tu o inne.

Dziękuję wam za cierpliwość - w dzisiejszym meandrującym wpisie docieramy do meritum! Wiecie, że staram się zwykle pójść dalej, niż zaserwować wam największy hit z krążka; moim osobistym typem na dziś będzie więc utwór otwierający album, The Future

I've seen the future and it works! 


Dość już było dziś dygresji, ale powiedzcie: ile albumów może poszczycić się adnotacją lead vocal by Batman

Muzyka! Bat-muzyka!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz