Spotykamy się dziś na obiecane w poprzednim numerze bicie Kid Flasha! Czy Wally faktycznie będzie klepany - czy to tylko pusta marketingowa obietnica z okładki? Przekonajmy się! Historia: To Order Is to Destroy, autor: Steve Skeates, data: styczeń-luty 1971!
Tematyka jest po raz kolejny wyrwana z nagłówków: może nie tyle samo bicie Kid Flasha, co studenci uczestniczący w antywojennej demonstracji ("Love not war", Peace now", mówią transparenty). To odniesienie do strajków studenckich z 1970: amerykańska kampania w Wietnamie otworzyła wówczas nowy front w Kambodży, co spotkało się z bardzo krytycznym przyjęciem. Strajki miały miejsce w maju, więc po raz kolejny widzimy klasyczny sześciomiesięczny cykl wydawniczy komiksowego magazynu: Skeates napisał scenariusz zapewne jeszcze w maju lub w czerwcu, na gorąco; potem George Tuska wziął się za rysunki, a Nick Cardy - za wykończenie tuszem; potem ewentualne korekty, druk, dystrybucja - i stąd okładkowa data w styczniu 1971 (przy czym pamiętajmy: data okładkowa to de facto okres końca ekspozycji magazynu na prasowych stojakach, standardowo można było kupić go mniej więcej miesiąc wcześniej).
I chociaż błaznuję z tym biciem Kid Flasha, faktyczny marketingowy hook okładki jest nieco inny: jak to, studenci źli, antywojenne protesty złe? Stałoby to w jaskrawym kontraście z całym etosem Teen Titans, który to magazyn od początku miał mocne zacięcie młodzieżowo-progresywne! Studenci ukazani jako agresywna, niemyta dzicz to raczej propagandowy przekaz ówczesnej administracji konserwatywnego prezydenta Richarda Nixona. Zobaczmy, o co tu chodzi! Co tam dziś słychać w dekadzie disco?
Otóż - nawet przez zamknięte drzwi - słychać rozmowę zaniepokojonego studenta z uczelnianym psychologiem:
I try to study, but my mind wanders!, tłumaczy student w gabinecie. I keep thinking about the world situation -- the war, the student unrest! Can't seem to concentrate on my work! Nie powiem, pięćdziesiąt lat później nadal brzmi to aktualnie - nieraz słyszałem podobne wyrazy niepokoju ze strony współczesnej młodzieży. Dr. Pauling, uniwersytecki psycholog, ma jednak rozwiązanie: wystarczy jedna, mała, prosta... operacja mózgu. Bardzo prosta, bez szans na komplikacje, zapewnia; chodzi po prostu o podpięcie do mózgu małego obwodu komputerowego, który wzmocni pewne wzorce fal mózgowych i ułatwi koncentrację.
Our cool guy Johnny is having none of that - mówi więc recepcjonistce, że odwołuje wizytę i szybkim krokiem opuszcza gabinet.
![]() |
| Creepy! |
Tymczasem na kampusie pojawia się Kid Flash - a właściwie Wally West, gdyż nasz młody sprinter próbuje właśnie wybrać uczelnię. Na miejsce podwozi go dziadek, profesor Ira West - lokalny wykładowca.
![]() |
| Mr. Cool Guy in trouble! |
A że Wally jest wiodącym Tytanem numeru, otrzymujemy całkiem fajną splash page z nim w roli głównej:
![]() |
| "...unless, of course, it's the Flash himself!" |
Kid Flash ewakuuje Johnny'ego do chatki na odludziu:
![]() |
| "It doesn't take much to guess who you are! You're Kid Flash!" - widać zaraz, że mamy tu inteligentnego studenta! |
Johnny nie może opuścić uczelni, gdyż jedyna droga na wolność widzie przez kampus - a ten jest opanowany przez studentów pod wpływem kontroli umysłów. Uh.... OK? Trochę to dziwaczne uzasadnienie, ale niech będzie! W każdym razie, nasz przystojny buntownik przymiera już nieco głodem w swojej chatce; Kid Flash robi więc dla niego super-szybkie zakupy spożywcze i ściąga na miejsce resztę drużyny, chociaż nie jest jeszcze w stu procentach przekonany do historii Johnny'ego.
![]() |
| Lilith może prowadzić telepatyczne badania, ale my wiemy swoje: żaden szanujący się student w latach '70 nie byłby gładko ogolony! |
Pojawienie się Tytanów nie pozostaje niezauważone! Oto dziekan uczelni oraz doktor Pauling:
![]() |
| Doktor Pauling wygląda na bardzo stabilną, sympatyczną postać, profesjonalistę z dobrem młodzieży na sercu - szczególnie w drugim panelu! |
Dziekan ma wątpliwości - szczególnie niepokoi go, że Pauling najwyraźniej nie jest uprawniony do wykonywania operacji neurochirurgicznych - ale doktor jest nieugięty: there hasn't been any student unrest around here in over a year! I'm turning those kids into good citizens! Mamy więc wyjaśnienie okładkowej zagadki: przeciwnikiem w tym numerze nie są "ci źli strajkujący studenci", a nieetyczny lekarz, który próbuje wybić im bunty z głowy przez operacje i kontrolę umysłów. Kontrola ta jest sprawowana, jak informuje Tytanów Johnny, za pośrednictwem głośników kampusowego radiowęzła... lecz niedługo potem Johnny znika, a zaniepokojeni Tytani ruszają do jego chatki.
![]() |
| Już w kostiumach! Obietnica o "never wearing costumes again" to już wyraźnie przeszłość. |
Warto jednak zaznaczyć, że w Bronze Age Tytani wyraźnie posiadają już cywilne tożsamości. Przez niemal całość lat '60 nie widywaliśmy ich praktycznie inaczej, niż w kolorowych strojach; nic zresztą dziwnego - Wonder Girl nie miała nawet żadnego normalnego życia! Od początku było jasne, że obietnica po śmierci doktora Swensona była składana nieco na wyrost, ale od początku lat '70 rola cywilnego życia naszych postaci będzie bardziej i bardziej znacząca.
Tak czy inaczej, Johnny zaginął - i najpewniej został pojmany gdzieś na uczelnianym kampusie! Tytani przebierają się więc po raz kolejny, chcąc wtopić się w tłum jako studenci... ale doktor Pauling i tak z miejsca ich poznaje. Get them! Attack!, nakazuje przez radiowęzeł - i wywiązuje się bijatyka. Kontrolowani studenci mają przewagę liczebną, a Tytani w cywilu nie chcą się zdradzać i korzystać z supermocy; sytuacja nie wygląda więc różowo.
![]() |
| "That makes them outside agitators!" - doktor Pauling wprost posługuje się tu terminem wykorzystywanym przez konserwatywną propagandę z tego okresu! |
No dobrze, czas odkryć karty: w tym numerze wcale nie ma obiecanego klepania Kid Flasha. Nic a nic. Nie ma nawet jednej sceny, w której dostałby w zęby; how could you lie to me, comic book cover! Ale przynajmniej otrzymujemy wyjaśnienie fizycznej sprawności Lilith, która tłucze studentów ramię w ramię z Wonder Girl:
![]() |
| JUDO LESSONS! |
Oczywiście - judo ma dekady tradycji jako klasyczna komiksowa sztuka walki... ale poczekajmy jeszcze dwa lata, aż w 1973 na ekrany kin trafi Wejście smoka - trendy zaczną się wtedy zmieniać! Mamy też próbę lekkiego zaznaczenia kwestii społecznych w przekomarzaniu się Mala i Roya, ale ze współczesnej perspektywy wygląda to dosyć słabo:
![]() |
| "No dawaj, białasie!" "Pamiętaj, gdzie twoje miejsce!" |
Kontekst i szerokie uśmiechy jasno pokazują, że chłopaki po prostu się tu ze sobą droczą, ale Skeates wpada znowu w znajomą pułapkę: próbuje krytykować rasizm przez... wkładanie rasistowskich kwestii po równo w usta dwóch postaci. Ostatnio widzieliśmy tę samą technikę w odniesieniu do seksizmu: chłopaki robią coś seksistowskiego, teraz dziewczyny robią coś seksistowskiego, they're equal now!
Generalnie Tytani zaczynają ulegać przewadze liczebnej, ale na szczęście z odsieczą przychodzi Mr. Cool Guy - Johnny Adler! Tak, został poddany operacji mózgu (a nawet - gasp! - ogolony i przycięty), ale jego buntowniczy duch jest zbyt potężny; jakąś częścią siebie czuje, że słuchanie rozkazów z radiowęzła jest złe. Udaje mu się przełamać kontrolę wystarczająco długo, by wpaść do gabinetu doktora Paulinga:
![]() |
| Po pomacaniu splotu słonecznego i szczęki doktor nie jest już taki cwany! |
Johnny zmusza doktora do odwołania rozkazów; studenci przestają walczyć, a nasz Mr. Cool Guy - ostatnim wysiłkiem, zanim padnie - wyrywa ze ściany kabel nadajnika. Tytanom zostaje już tylko posprzątać:
![]() |
| Przełamanie czwartej ściany i finałowe pytanie do czytelników! |
It was an OK story, ale czegoś mi tu jeszcze brakowało! Może to kwestia obiecującej zbyt wiele okładki - i nie mówię nawet o klepaniu Wally'ego, a o pokazaniu manifestacji antywojennej. Studenci byli po prostu bandą zombie pod kontrolą złego doktora, a spokojnie znalazłoby się tu miejsce jeszcze dla odrobiny subtelności, symboliki i komentarza społecznego. Steve Skeates zagrał nieco zbyt bezpiecznie - chociaż oddam sprawiedliwość, gadający o outside agitators oraz próbujący przemocą kontrolować umysły młodzieży konserwatywny doktor Pauling to łotr bardzo ładnie oddający napięcia tej ery.
Ale serio, który uniwersytet ma odizolowaną chatkę na wzgórzach, do której można się dostać wyłącznie przez kampus? Nie mrugnę okiem na Kid Fasha farbującego sobie włosy super-sprayem, ale ten koncept z chatką is a bit much.
OK, czas na backup featurette z Hawkiem i Dove, znajomymi postaciami Steve'a Skeatesa! Otóż Hank nie ma najwyraźniej co robić, gdyż łazi nocą po mieście i szuka guza (pod pretekstem walki z przestępczością):
![]() |
| "Isn't much of crime! But at least it's something!" Oj, Hank, Hank, a czego oczekiwałeś? |
I o co chodzi z tą lornetką? Sounds perfectly reasonable, actually! Jestem jednak ubawiony prostym procesem myślowym naszego chłopaka: kupiłem - no to wykorzystam, i kropka! A do tego wygląda z tą lornetką jak jakiś bird watcher, co dokłada się zabawnie do motywu chłopaków.
Ale, ale! Faktycznie dzieje się coś osobliwego, gdyż miłośnik poezji płaci dolcem - i dostaje dwadzieścia dolarów reszty. Hank z miejsca dochodzi do wniosku, że typ musiał dyskretnie ściągać od sklepikarza haracz; rusza jego tropem i wykrzykuje nawet swoje magiczne słowo: HAWK!
Trzeba podkreślić: Hawk and Dove are basically magical girls, like Sailor Moon. Wykrzykują swoje słowo mocy, nagle - transformacja! - pojawiają się kostiumy i supermoce; wiecie po prostu, że gdyby ich przygody były adaptowane dla telewizji, mieliby też chwytliwy motyw muzyczny podczas przemiany.
A że do przemiany może dojść tylko wtedy, gdy injustice is present - Hank nie może po prostu biegać po podwórku wrzeszcząc HAWK HAWK HAWK - nasz bohater czuje, że uzyskał mistyczne potwierdzenie swoich przypuszczeń. Ale... śledzony niegodziwiec-entuzjasta poezji nagle sam pada ofiarą rozboju!
![]() |
| HA-HAAAAAAWK! |
Hank - skacząc do akcji - próbuje nowej catchphrase, a reakcja bandytów jest wyjątkowo realistyczna:
![]() |
| I feel you, man! Sam bym pewne tak zareagował. |
Hank musi zdecydowanie popracować nad swoim light superhero banter! Nad samym superheroing powinien popracować równie mocno, bo znowu dostaje od tyłu gonga w potylicę - i tak kończy się jego interwencja. Na szczęście, bandyci uciekają; gdy Hawk dochodzi do siebie, zdążył już wrócić do cywilnej tożsamości.
![]() |
| Don - Dove - jest już na miejscu, by natrzeć uszu porywczemu bratu. |
To w końcu jedno z jego ulubionych zajęć! A co, gdyby ktoś zobaczył twoją przemianę?, pyta otrzepującego się z kurzu brata. Na tym etapie Skeates całkiem nieźle radzi sobie z pisaniem chłopaków: mają wyraźnie odmienne metody, ale nie kłócą się też w kółko dla samego kłócenia. Decydują więc, że najlepiej wspólnie wrócić do sklepiku i zbadać sprawę na spokojnie.
![]() |
| Tak, to przestępstwo - ale innego rodzaju, niż przypuszczał Hank! |
♫ It's magical girls tranfromation time! ♫
![]() |
| Ale Dove zmężniał! Spójrzcie tylko na trzeci panel. |
Na pierwszy rzut oka może się wydawać, ze absurdalnie szeroki krawat Dona w pierwszym panelu to niedopatrzenie rysownika, ale może jednak nie! Podobne szerokie krawaty faktycznie były modne w latach '70:
![]() |
| Kto - jeśli nie superbohaterowie - ma dokonywać śmiałych decyzji na polu mody męskiej? |
Tak czy inaczej, scena akcji; chłopakom idzie całkiem nieźle, ale Dove - jak zwykle - próbuje odwołać się do rozsądku jednego ze zbirów i w nagrodę dostaje łokciem w gębę. See what you get for trying to be nice to criminals?, mówi rozbawiony Hawk; a big fat lip! Czuć jednak, że są to uszczypliwości między braćmi, a nie poważny jak marsz pogrzebowy Steve Ditko z pierwszych numerów! A, no tak - Hank nadal nie rozumie też, na czym właściwie miało polegać przestępstwo; Don tłumaczy mu cierpliwie, że chodziło o rozprowadzanie podrobionych banknotów:
![]() |
| Czuję się, jakby ostatnia kwestia Hanka była puentą jakiegoś dowcipu, którego nie widzę! |
Nic nie jest w tej krótkiej historii stricte złe, ale niewiele też znajdziemy tu ciekawego. It's just Hawk and Dove being Hawk and Dove; zagadka kryminalna jest podana na tacy, a celem całości wydaje się raczej ugruntowanie charakteryzacji braci. Steve Skeates był niezadowolony, że we wczesnych przygodach Ditko oraz redakcja faworyzowali Hawka; teraz portret braci jest bardziej zbalansowany - Hawk dostaje po uszach za porywczość, a Dove też ma szansę błyszczeć jako muskularny heros. No i przede wszystkim - Skeates nie daje tu chłopakom odejść w cień; ich własny magazyn mógł zostać zamknięty, ale na tym etapie można już spokojnie określić braci jako Titans-adjecent heroes!
Za tydzień przyjrzymy się ostatniemu zeszytowi Teen Titans autorstwa Steve'a Skeatesa, a tymczasem spójrzmy raz jeszcze na Johnny'ego Adlera. Oto Mr. Cool Guy!
![]() |
| Prawdziwy student i prawdziwe studenckie realia! |
~.~
Missed an episode? Chronologiczną listę wszystkich naszych dotychczasowych spotkań z Tytanami możesz znaleźć klikając tutaj!























Brak komentarzy:
Prześlij komentarz