To co prawda nie wspomniana w tekście dzisiejszego utworu winter of '63 - tak zwany Big Freeze, jedna z najzimniejszych brytyjski zim stulecia - ale winter of '26 też zapewne zapisze się w naszej pamięci! Życie w północnym miasteczku jest teraz północne jak rzadko; zasuwam każdego dnia z szuflą, drogi są zawalone śniegiem, więc driftuję nawet na zimówkach, a frekwencja na szkolnych zajęciach jest taka, że dosłownie mogę policzyć licealistów i licealistki na palcach. W Sylwestra musiałem zostawić samochód na ulicy, bo zwyczajnie nie byłem w stanie podjechać do garażu; fiknąłem tylko na lodzie i stłukłem sobie tyłek.
Nic więc dziwnego, że zapowiedziani goście nie dotarli i sylwestrową noc spędziliśmy we dwójkę z żoną, a - kiedy radio zaserwowało nam kolejny osłuchany już wielokrotnie imprezowy standard - zdecydowaliśmy się przełączyć na playlistę Young Avengers (złożoną zresztą przez samego ich scenarzystę). Gdy z chęcią kliknąłem na Life in the Northern Town, żona parsknęła i skwitowała to ciężką w naszym pokoleniu muzyczną obelgą:
"Znane."
Może i znane, ale jak doskonale pasujące do obitego na lodzie tyłka! No dobrze, dla uczciwości: pomimo północnego tytułu, otwarcia z zimowym wiatrem oraz wzmianki o winter of '63 nie jest zimowa piosenka per se (co zresztą dobrze widać w teledysku); zespół The Dream Academy zdradził, że opowiada o ciężkich latach '80 w Wielkiej Brytanii, bezrobociu i zapaści przemysłu stoczniowego.
Jak twierdziła recenzja z epoki: richly textured nostalgic ballad (polecam zresztą cały artykuł z The New York Times, ciekawie zawsze czytać starsze teksty o muzyce!), i nic się od tamtej pory nie zmieniło!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz