poniedziałek, 24 października 2022

Muzyczne Poniedziałki: Gamera!

Co robię wieczorami, kiedy żona gdzieś wyjeżdża? Otóż oglądam stare kaiju flicks! Ostatnio padło na trylogię z Gamerą; dla niewtajemniczonych, Gamera to wielki żółw plujący kulami ognia, latający dzięki napędowi odrzutowemu (otwory na nogi w skorupie dublują się jako dysze) i będący tradycyjnie a friend to all children - so the fun factor is pretty high here!

Plus ta muzyka! Nie mam bladego pojęcia o czym śpiewa wokalista, but he sure sings his heart out on this one:

Filmy z Gamerą z ery Heisei (pierwsza cześć trylogii wyszła w 1995) are honestly a delight; choć niby poważniejsze w tonie, nadal mają w sobie nieco campu z ery Shōwa (produkcje z Gamerą z lat '60 były stałym punktem komediowego klasyka Mystery Science Theater). Na przestrzeni trzech części widać ładnie rosnącą rolę efektów komputerowych... ale większość kaiju fans zgodzi się chyba, że co gumowy kostium, to gumowy kostium!

Nawet znany krytyk filmowy Roger Ebert nie oparł się czarowi superżółwia; dał pierwszej części trylogii trzy gwiazdki na cztery z komentarzem, pod którym podpisuję się obiema rękami:

"Gamera: Guardian of the Universe'' is precisely the kind of movie that I enjoy, despite all rational reasoning. How, you may ask, can I possibly prefer this Japanese monster film about a jet-powered turtle to a megabudget solemnity like "Air Force One"? It has laughable acting, a ludicrous plot, second-rate special effects and dialogue such as, "Someday, I'll show you around monster-free Tokyo!'' The answer, I think, is that "Gamera'' is more fun.

Ciekawe, że Ebert nie wspomniał o tym, z jaką swobodą Gamera: Guardian of the Universe (1995) zżyna z filmowego Parku jurajskiego (1993)! Pamiętacie tę scenę z grzebaniem ręką w odchodach? Well, once again we have a lady scientist, but this time it's kaiju poop: 

Żywcem z Parku jurajskiego wzięto też jeszcze jeden plot point:

Przy całej kaiju action nie zapominajmy też o głębokim morale!

A żeby nie kończyć tak poważnie - mamy też odrobinę dalekowschodniego food porn:

Jeśli więc szukacie lekkiej rozrywki w sosie retro lat '90 - nie zawiedziecie się trylogią Gamery z ery Heisei!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz