piątek, 2 kwietnia 2021

Chuzzle 2!

Nie sposób nie lubić match-3 games; może i są proste, może i to bardziej zabijacz czasu niż wymagająca skupienia gra, ale jestem przekonany, że na jakimś poziomie każdemu homo sapiens sprawia przyjemność znajdowanie i dopasowywanie wzorów. Lata temu - piętnaście lat, żeby być dokładnym - moją ulubioną match-3 game były Chuzzle:

Nadal do kupienia na Steamie jako Chuzzle Deluxe

Co było w Chuzzlach takiego specjalnego? Na pewno satysfakcjonująca strona graficzno-dźwiękowa; dopasowywane były nie po raz kolejny kolorowe żetony czy kryształy, ale futrzaste stwory o śledzących kursor muppetowych oczach; muzycznie i estetycznie Chuzzle siedziały twardo w uroczo kiczowatym obozie funky disco w stylu lat '70. Wiadomo też, że każda porządna match-3 game musi mieć jakiś własny twist mechaniczny - tu była nim metoda poruszania tytułowymi chuzzlami. Zamiast klikać na dwa sąsiadujące stworzenia i zamieniać je miejscami - tak jak w większości gier tego typu - rolą gracza było chwycić cały rząd lub kolumnę chuzzli i przesuwać je tak, by sformować gdzieś grupę trzech lub więcej w tym samym kolorze (kolumny i rzędy krążyły po planszy - co wyjeżdżało z góry ekranu pojawiało się na dole i tak dalej). Bardzo było to wszystko dla mnie satysfakcjonujące i przyjemne, ale wiadomo - w końcu nazbierałem już chyba wszystkie możliwe osiągnięcia i Chuzzle trafiły do wirtualnej szuflady.

Piętnaście lat później szukałem czegoś, w co mógłbym grać na komórce podczas słuchania audiobooków; lubię dać palcom jakieś proste zajęcie, kiedy intelektualnie zajmuję się czymś innym. I wyobraźcie sobie moją radość, kiedy znalazłem w androidowym Google Play Store Chuzzle 2! Spróbowałem bezpłatnej wersji, żeby zobaczyć, czy będą mi przynosić tyle radości co kiedyś - przynosiły - więc czym prędzej kliknąłem guzik usuwający męczące reklamy (kosztowało to 27zł) i wziąłem się do chuzzlowania jak dawniej.

A nawet lepszego niż dawniej! Nowe Chuzzle znacząco rozbudowały bowiem strukturę starej gry. Piętnaście lat temu dostępne były trzy tryby - klasyczne match-3, match-3 na czas oraz puzzle mode, w którym maniuplowało się kolorowymi rzędami i kolumnami chuzzli jak dwuwymiarową kostką Rubika, by ułożyć wymagany wzór. W Chuzzlach 2 nie dość, że trybów tych jest więcej, to dołożono do nich całą zabawną meta-game:

Na tej planszy - przywodzącej nieco na myśl starożytnego Q*berta - zaczynamy na samej górze, a celem jest dotrzeć na najniższą kondygnację rozwiązując kolejne chuzzlowe wyzwania. Każdy kolor chuzzli po drodze odpowiada konkretnemu rodzajowi gry, można więc zróżnicować sobie doświadczenie i lecieć twardo po kolei albo wybierać wyłącznie ulubione - co kto lubi! Jakie mamy więc opcje poza klasycznymi trybami?

Tutaj jeden ze standardów gatunku - każdy dokonany match koloruje część tła, a naszym zadaniem jest zmienić całą planszę na złotą.
Chuzzle za kratami! Dopasowanie zablokowanego chuzzla uwalnia go z kajdan, a celem jest rzecz jasna to, by oswobodzić wszystkie. Widzicie tu też pasek na dole ekranu - każdy ruch go ładuje, a gdy wypełni się cały, kolejny chuzzle zostanie zakuty w kajdany i nie będzie można przesuwać rzędu i kolumny, które blokuje. Jest to w ogóle podstawowy element utrudniający w grze, obecny w niemal każdym trybie - w zależności od stopnia trudności, pasek ten będzie zapełniał się wolniej lub szybciej. 
W tym trybie należy usunąć z planszy wszystkie chuzzle danego koloru - w tym przypadku zielone. Screenshot zrobiłem już pod koniec zmagań, ale poziom trudności jest zróżnicowany - każda łamigłówka może pojawić się w wersji very easy, easy, sorta easy, sorta hard, hard, very hard oraz prohibitive. Im niżej schodzimy na meta-planszy, tym bardziej rośnie poziom trudności.
Dziesięć ruchów na wypełnienie butelki u góry ekranu! Nawet na niższych poziomach trudności wymaga to więcej niż jednej trójki na ruch, będziemy się więc starać tworzyć komba i kaskady. Widać tu też dużego chuzzla - czasem pojawiają się, by utrudnić nieco rozgrywkę, i przesuwają od razu dwie kolumny lub dwa rzędy - oraz, nieco niżej, chuzzla eksplodującego (który powstaje po dopasowaniu pięciu lub więcej zwykłych). 
Tutaj powraca znany z pierwszej części puzzle mode - staramy się, przesuwając rzędy i kolumny, utworzyć wzór widoczny u góry. Dla osób ambitnych podano tu też tzw. par - sugestię tego, w ilu ruchach możemy to osiągnąć. Jest to jednak gra przede wszystkim relaksacyjna, nie ma więc żadnych konsekwencji, gdy łamigłówkę z par 5 rozwiążemy dwudziestoma posunięciami.  
W kolejnym trybie rywalizujemy z wirtualnym przeciwnikiem; każdy match z naszej strony wypełnia pasek po lewej, który - gdy w pełni go naładować - pozwala wrzucać na pole przeciwnika blokady. Oponent robi oczywiście to samo i gra toczy się do momentu, gdy ktoś nie będzie już mieć możliwości wykonania ruchu.
W trybie nazwanym stunt chuzzle mamy po prostu zrobić matches o kształcie dokładnie odpowiadającym tym podanym u góry. Te są dosyć banalne - schody zaczynają się, gdy mamy złożyć kształty z czterech i więcej chuzzli!

Jest w grze jeszcze więcej trybów - nie chcę opisywać tu każdego z osobna - ale widzicie już z pewnością, że różnorodność jest spora. Poruszając się po meta-planszy możemy dodatkowo zdobywać rozmaite bonusy - więcej możliwości podejścia do danego etapu, przenoszenie wartościowych eksplodujących chuzzli z łamigłówki na łamigłówkę, możliwość natychmiastowego uwolnienia chuzzla zakutego w kajdany - co dodatkowo uprzyjemnia zabawę. A co najlepsze, za przechodzenie coraz dalej zdobywamy też złoto, które można wydawać w chuzzarium - habitacie, w którym hodujemy własne chuzzle!

Zaczynamy skromnie, od jednego chuzzla i kupienia mu miseczki z jedzeniem; później przychodzi czas na kołowrotek do ćwiczeń, pufę do wypoczynku, aż w końcu zaczynamy na całego tapetować, wstawiać okna i sadzić drzewka owocowe, by urozmaicić chuzzlom dietę. Można traktować to jako prostą tamagotchi-style fun; zadowolone i wykarmione chuzzle będą bowiem odwdzięczać się prezentami, które mogą być bonusami do wykorzystania w trakcie gry lub dodatkowymi monetami do wydania w chuzzarium.

Może wydawać wam się dziwne, ze wydałem prawie trzy dychy na grę na komórkę, ale pomyślcie, ile kosztują gry komputerowe - a przy Chuzzlach 2 spędziłem wesoło więcej czasu, niż przy niejednym pecetowym tytule za stówę lub więcej. Jasne, jest pełno darmowych match-3 games - ale ta jest dopracowana, zróżnicowana i tak przyjemna pod kątem wizualno-dźwiękowym, jak stare Chuzzle piętnaście lat temu. Ba, w trakcie gry zbieramy też puzzle, z których układamy obrazki, które po skończeniu odblokowują kolejne ukryte features Chuzzli 2 - i jedną z takich niespodzianek jest tryb classic, czyli - krótko mówiąc - właśnie ta pierwsza wersja gry sprzed piętnastu lat!

Jak pisałem wcześniej, lubię grać w coś lekkiego pod wieczór, z audiobookiem na uszach. Chuzzle 2 to idealna do tego gra - na tyle prosta, by nie odrywała od słuchania, ale i na tyle wciągająca, że sprawia przyjemność. Z pewnością u mnie wchodzi jeszcze w grę sentyment do starej wersji - ale gwarantuję, że nowa zaspokoi wasze match-3 needs na długie godziny! 

Poniżej - minutka rozgrywki w praktyce! Jedynym, czego nie zobaczycie, jest mój paluch jeżdżący po ekranie... ale może to i lepiej!

Dźwięk wyłączony, w końcu i tak słucham audiobooków przy graniu. Wyobraźcie sobie funky disco i zabawne piski wybuchających chuzzli!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz