niedziela, 16 kwietnia 2023

Panele na niedzielę: pomiędzy cyklami #3!

Wracamy dziś do chlubnej tradycji Paneli na niedzielę - przerwy pomiędzy cyklami! Znamy już trajektorię; kolejny wielki cykl (trzeci już po Legionie Superbohaterów oraz Teen Titans w Silver Age) będzie po raz pierwszy dotyczył lat '70 - ery znanej w branży jako Bronze Age. Zanim jednak poznamy cuda, które mają nam do zaoferowania Tytani z tego okresu, chciałbym podzielić się z wami garścią paneli, na które nie miałem gdzie indziej miejsca! Już we wpisie podsumowującym poprzedni rok blogowania wspomniałem, że o wielu czytanych seriach nie miałem niestety czasu opowiedzieć; niech dzisiejsze Panele na niedzielę choć trochę naprawią tę sytuację.

Cóż więc tam czytałem? Ano na przykład X-Menów, gdzie okazuje się, że Emma Frost - ikona high fashion - śpi w ten oto sposób:

Uczennice są bezlitosne!

It's cute enough on its own - zabawnie ludzki moment obsesyjnie trzymającej fason White Queen - ale przypomniało mi się, że w podobnej pozie spała też na przykład Harley Quinn:

A z dwóch elementów można już zrobić wzorzec!

Pamiętam te pozy, bo - wyznanie z głębi serca - i mnie zdarza się drzemać w ten sposób; zazwyczaj leżę na brzuchu po ciężkim dniu czytając coś, powoli robię się senny, a potem - od jednej zmiany pozycji do drugiej - zaczynam pochrapywać leżąc na kolanach. W końcu więc zbadałem temat! Strona sleepadvisor.org mówi co prawda o dzieciach śpiących w ten sposób... chociaż, jak widać, i dorosłym się zdarza:

If you’ve ever taken a yoga class, chances are you’ve laid in “child’s pose.” This position is remarkably similar to how a youngster sleeps with their bum in the air. There’s a reason this pose is a pillar in the yoga world; it provides benefits for both your body and brain. This resting position calms and centers the mind, making this therapeutic position conducive to stress relief.

By laying in this position, it relieves the tension a little one’s body has absorbed throughout the day. Paired with deep breathing, it further encourages oxygen and blood circulation to restore energy so your body can perform it’s best.

Oto mądrość naszego organizmu! Ćwiczyłem też jogę, więc kto wie, może to jeszcze jakieś echa tych wszystkich pozycji. Tak czy inaczej, kupuję w stu procentach, że organizm napiętej jak postronek Emmy Frost zmusza ją nocą do mimowolnego zrelaksowania się! Spodziewajcie się, że wzmogę od teraz czujność i będę kolekcjonował panele postaci śpiących w ten sposób.

W ogóle jest to zabawny zeszyt: jedna z tych małych, uczłowieczających fabuł, które tak lubię w długich sagach komiksowych - uczennice nachodzą Emmę, gdyż już po prostu nie wytrzymują tego całego ratowania świata i chcą wyjść na zakupy, jak normal people. Pada tam też hasło, że profesor Pryde nosi te same ciuchy od lat '80... co z czytelniczej perspektywy jest prawdą, ale nie ma oczywiście chronologicznego sensu z perspektywy in-universe; Kitty musiałaby wówczas być współcześnie w okolicy pięćdziesiątki, nie late twenties/early thirties.

Ale, oczywiście, możemy to też odczytać jako wciąż będący in-universe sardoniczny żart: "jesteś po trzydziestce, czyli jesteś już WIEKOWA - pewnie pamiętasz lata '80, co? A twoje ciuchy to już na pewno!"

Obie wersje mogą prawdziwe, so it's a cute line! Przypomniała mi też o podobnych rozważaniach dotyczących kostiumów Kitty Pryde z serii Guardians of the Galaxy tego samego autora, Briana Michaela Bendisa. Przez jakiś czasy Kitty wozi się po kosmosie ze Strażnikami...

"I've been a super hero since I was 13. And the fact that  have not been able to pull a look together in all this time is maddening to me."

It's funny 'cause it's true! Nawet Jubilee - której kostium powstał dosłownie przez dobieranie ciuchów z szafy innych X-Menów na tzw. pałę - wypracowała bardziej spójną tożsamość wizualną. Kostiumy Kitty to w ogóle stały komiksowy żart... i dla uczciwości trzeba dodać, że gdyby naprawdę miała nosić to samo od lat '80, to mogłaby wciąż zadawać szyku w takim oto stroju:

Kitty jako Sprite, 1981!

Guardians of the Galaxy Bendisa są ogólnie mocno średni i przeczytałem tę serię właściwie tylko dla pierwszych marvelowskich występów Angeli. No bo jak powiedzieć "nie" grafikom takim jak ta, którą stworzył Francesco Francavilla?

Bardzo charakterystyczne dla niego wykorzystanie koloru! Przypominam, Francavilla ilustrował też serię Afterlife With Archie, która koniec końców zaowocowała cudownie szalonym serialem Riverdale.

Ale niestety, same okładki i pin-upowe grafiki nie są w stanie uratować raczej monotonnie pisanej serii. Guardians Bendisa powstali w rezultacie wielkiego sukcesu filmowych Strażników; jest to moim zdaniem jedna z tych całkowicie zbędnych kontynuacji, gdyż poprzedni komiks tej drużyny zakończył się w bardzo ładny, zamknięty sposób, z odpowiednio heroiczno-tragicznym posmakiem (ciekawe, czy nowi filmowi Strażnicy pójdą już w tym kierunku?). Ale prawa ekonomii są bezlitosne - marka musi na siebie zarabiać, zreanimowano więc drużynę, skalibrowano ich charaktery bardziej zgodnie z ekranowymi wersjami i znowu posłano na podbój kosmosu! 

Kosmiczny slang w wykonaniu Bendisa był dla mnie nadużywany i męczący, ale było chociaż trochę dobrych wizualnych gagów. I also 💖 Hawkeye!

Sporo momentów wydawało mi się jednak kompletnie tonalnie nietrafionych; osobliwa wydała mi się na przykład Kitty Pryde wołająca...

Huh?

I mean, I get what Bendis was going for here; on sam wychował się w żydowskiej kulturze, Kitty jest Żydówką, ale to Chag Sameach! brzmi jak jakaś groteskowa trawestacja Sweet Christmas! Luke'a Cage'a. Krótko mówiąc, jeśli chcecie poczytać Strażników, to chyba nadal lepiej wrócić do ery Abnetta i Lanninga.

A skoro już wspomniałem o miłości do Hawkeye'a, przeczytałem też serię West Coast Avengers, gdzie pierwsze skrzypce gra Hawkeye (oraz Hawkeye):

"I don't think the air quotes are necessary, Katie."

Bardzo lekki komiks z mocnym zacięciem humorystycznym oraz - poza widocznym powyżej Hawkeyem starszym - młodszym pokoleniem postaci w centrum, co zawsze bardzo cenię. Naturę West Coast Avengers najlepiej chyba ilustruje to, że seria ta powołała do życia Shrimp Dimension - czyli cały świat wypełniony krewetkami:

Shimp World is Marvel canon now!

Z West Coast Avengers wywodzi się również widoczny powyżej Jeff the Land Shark, biegający na czterech nogach rekin o manieryzmach szczeniaczka (mówiłem, że to mało poważna seria)! Jeff szybko zdobył czytelnicze serca i dorobił się statusu jednej z maskotek wydawnictwa; doczekał się już nawet obecności w karciance Marvel Snap i humorystycznych komiksów It's Jeff! wydawanych na cyfrowej platformie Marvel Unlimited. A skoro już mowa o humorystycznych komiksach z Marvel Unlimited...

...te z kotami są nieustannie moimi ulubionymi! Cóż począć, mam proste gusta.

I owszem, Shrimp Dimension jest straszliwy, ale czy może stanąć w szranki z... Coconut Earth?!

Humorystyczna seria all-ages Tiny Titans była cudownie dziwaczna, ale Coconut Earth była dziwaczna nawet jak na nią!

Wspominałem też ostatnio o trailerze Blue Beetle, może więc jeszcze jedna urocza scenka z tymże bohaterem? Jak wiadomo, każdy młody zamaskowany heros potrzebuje profesjonalnego treningu:

"His tire."

Doświadczenie uczy, by nie ekscytować się za bardzo zapowiadanymi projektami filmowymi DC - od zapowiedzi do realizacji bywa czasem baaardzo długa droga - ale wiecie, że widoczny powyżej Booster Gold jest jedną z postaci, które mają niebawem pojawić się na ekranie? Może pierwsze kroki przetrze temu właśnie Blue Beetle, gdyż on i Booster to ikoniczna komiksowa para niemal sitcomowych best buddies (co prawda mniej Jaime, a bardziej poprzedni Skarabeusz - Ted Kord - ale czy byłby to pierwszy raz, gdy widzimy drobną zmianę w adaptacji?). A że Booster Gold pojawił się już w końcówce nieodżałowanych Legends of Tomorrow (💖)... być może byłyby to tylne drzwi, którymi można by uzasadnić powrót Legends? Wiem, wiem, fanowskie marzenie ściętej głowy, ale kto mi zabroni!

I na koniec: podczas rozmów z kolegami chciałem docenić czyjś punkt widzenia poniższym panelem z Harley Quinn - i okropnie się go naszukałem, prewencyjnie wstawiam więc go tutaj dla mojej oraz waszej wygody:

Słowa kluczowe wyszukiwarki: "Decent argument." I wy wykorzystajcie ten pełen szacunku panel we własnych rozmowach!

Pochodzi on z komiksowej wersji Injustice; oto pełny kontekst:

Każdy komiks zyskuje dzięki gorylom!

Mam jeszcze w zanadrzu całe worki pojedynczych paneli, ale to już może na kiedy indziej! Panel z Injustice przypomniał mi, jak dobry jest najnowszy zestaw DC Deck Building... może więc odejdę już od komputera i zagram w coś analogowego!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz