niedziela, 18 grudnia 2022

Panele na niedzielę: The TT's Swingin' Christmas Carol!

Nareszcie, czas na powrót Paneli na niedzielę! Ostatnie dwa tygodnie nie były najłatwiejsze... ale wracamy akurat na czas, by nacieszyć się specjalnym numerem świątecznym Tytanów z lat '60. Tak, wiem, zbliżaliśmy się ostatnio chronologicznie do crossovera pomiędzy Tytanami a Hawkiem i Dove - ale ptasi bracia nie uciekną, a święta są tylko raz w roku; specjalnie nawet odłożyłem dzisiejszy zeszyt na tę okazję! Historia: The TT's Swingin' Christmas Carol; autor: Bob Haney; data: styczeń-luty 1968.   

Nick Cardy nie był zadowolony z oryginalnego kolorowania tej okładki - było tak ciemne, że rysowane detale tła były niewidoczne. Współczesny reprint poprawia nieco sytuację!

Ale jak to, "styczeń-luty 1968"? To dobry przykład zawiłości okładkowego datowania; sugerowało ono raczej miesiąc, po którym dany komiks należy już ściągnąć ze stojaka. Historię świąteczną z Tytanami można było więc kupić terminowo w grudniu - lecz jeśli ktoś się spóźnił, szansa na to była jeszcze do lutego!

Data ta oznacza też, że jesteśmy chronologicznie pomiędzy Large Trouble in Space-Ville - numerem o kosmicznym didżeju oraz kosmitach kradnących zabytki - oraz Requiem for a Titan, mroczną historią upadku Robina. A skoro chronologię mamy już rozpracowaną - co tam dziś słychać w latach sześćdziesiątych?

Otóż wiatr wieje, śnieżek pada, a Tytani odprężają się w swojej kryjówce - tradycyjnie ukrytej za billboardem reklamującym telewizyjny serial z Batmanem:

Kadr w kadrze - fajny manewr!

Cóż tam czyta nasza młodzież? Why, comics, of course! Poza tym jednym prymusem Robinem, który - nie zważając na docinki - odświeża sobie akurat Opowieść wigilijną Dickensa:

Cieniowanie na twarzach zdradza, że naszym artystą jest dziś Nick Cardy!

Cardy zabawia się nieco wkładając w ręce Tytanów autentyczne komiksy z tego okresu! Poświęciłem chwilkę na ich znalezienie; nacieszmy się nimi w większych wersjach! 

Aquaman #37! Nic dziwnego, ze ta właśnie okładka jest najlepiej wyeksponowana - to również praca Cardy'ego! Był z niej wybitnie zadowolony, gdyż w tym okresie walczył z redakcją o większą kreatywną swobodę w komponowaniu okładek; nie chciał już rysować banalnych kolaży zapowiadających główne punkty historii numeru. Grafika powyżej to właśnie rezultat tych starań!

Wonder Woman #174! Okładka Irva Novicka, który również rysował przez jakiś czas Tytanów. A wracając do tematu dat: data okładkowa - styczeń 1968; realna data wydania - siódmy listopada 1967!  

Superman #203! Ciekawe - Aqualad czyta zeszyt Aquamana, Wonder Girl - przygody Wonder Woman, zaś Kid Flash olewa swojego mentora i reklamuje Supermana! No ładnie.

Robin odkłada dziewiętnastowieczną prozę na półkę dopiero po odrobinie analizy krytycznoliterackiej w wykonaniu Donny:

"Now you're groovin', good-looking!"

Do kompletu: oto okładka Batmana, po którego sięga Dick!

Batman #199! Klasyczna "szokująca" okładka z Silver Age.

Skoro scenkę z wyluzowanymi Tytanami mamy już za sobą, możemy przejść do głównego wątku! Przenosimy się na lokalne złomowisko (o dźwięcznej nazwie Junk-o-Rama), gdzie ohydny kapitalistyczny krwiopijca Scrooge Scrounge wyzyskuje zziębniętego pracownika o imieniu Bob Cratchit Ratchet:

Humbug!

Z miejsca widać więc, że Bob Haney zaserwuje nam retelling historii Dickensa! Żeby dodać sprawie dodatkowego superbohaterskiego smaczku, Scrooge Scrounge okazuje się zamieszany w jakieś kryminalne wały: 

Czujny kolega na wózku to oczywiście Tiny Tim Tom, który akurat przyjechał odwiedzić ojca w miejscu pracy!

Tiny Tom nie jest już tak tiny jak u Dickensa - jesteśmy w końcu w Teen Titans, więc i on został zreinterpretowany jako nastolatek. To dla niego ojciec spędza nadgodziny pod dyktandem oziębłego szefa; wszystko po to, by zarobić dla chłopaka na nowoczesny wózek elektryczny z własnym napędem.

A na czym polega kryminalna intryga? Jak to w przygodach Tytanów, niegodziwcy mają absolutnie fantastyczną technologię, którą wykorzystują w absolutnie banalnych celach (pamiętacie, jak Sylvester Sepastopol skonstruował rewolucyjny generator antygrawitacji... by przy jego pomocy tłuc nastolatkami o sufit?). Tym razem gang cwaniaczków skombinował skądś maszynę, która jest w stanie - werble - odwracać entropię

I wykorzystują ją, by przerabiać importowane wraki z powrotem na lśniące nowością auta!

Which apparantly is illegal, somehow? Może trudno wskazać konkretny kodeks zakazujący takiego działania, ale Tiny Tom powiadamia ojca o całym procederze, a ten rusza skonfrontować pana Scrounge'a. Scrounge w rewanżu wyciąga ulubioną kartę kapitalistycznego krwiopijcy - "jak ci się nie podoba mój biznes, Ratchet, to tam są drzwi" - i biedny pracownik zwija ogon pod siebie.

Tiny Tom współczuje ojcu, ale wie zarazem, że nie może odpuścić Scrounge'owi - a każdy nastolatek w potrzebie może zawsze udać się po pomoc do Tytanów!

"Let's make like junk!"

Let's make like X and Y! - w znaczeniu spadajmy! - było w latach '60 popularnym żartem; najbardziej chyba znanymi wersjami były let's make like a banana and split! (z nawiązaniem do "banana split" jako deseru); let's make like a tree and leaf! ("leaf" - "leave")  oraz chyba moja ulubiona nonsensowna kombinacja obu powyższych: let's make like a tree and split! Żart ten pojawia się też na przykład w  filmowym Powrocie do przyszłości II, gdzie niezbyt bystry antagonista Biff pragnie zabłysnąć, ale zapomina o dowcipnej grze słów - i mówi po prostu let's make like a tree and... get outta here! Do tej zaś sceny nawiązywał później żartobliwie najlepszy serial komiksowy, Legends of Tomorrow (💖)  oraz voiceover Guardians of the Galaxy, jednego z moich ulubionych stołów pinballowych - ale nie wchodźmy już w nieskończoną pętlę nawiązań i cytatów!

Tytanom nie udaje się zdobyć dowodów na machlojki gangu, gdyż na złomowisko wkracza nagle jakiś giant of a man i oklepuje wszystkich niegodziwców równo - zanim Tytani wykonają choć krok. Kryminaliści to dla olbrzyma ledwie przystawka; daniem głównym ma być Scrounge!

Jacob Marley Farley!

Farley jest całkiem żywy, a łańcuchy nosi, gdyż wyrwał się właśnie z ośrodka wczasowego ZK. Obecni na miejscu Tytani powstrzymują go przez zatłuczeniem Scrounge'a, a my poznajemy historię łączącą obu panów:

Zbliżenia twarzy rysowane przez Cardy'ego są nieodmiennie super!

No zaiste smutna historia, komentuje mniej więcej Scrounge; ale dlaczego obaj mielibyśmy pójść za kratki za jeden mój mały błąd? A teraz wypad wszyscy, bo dzwonię po gliny. Robin nie widzi pola do legalnego działania - było nie było, Farley faktycznie jest uciekinierem z więzienia, a oni nie mają na Scrounge'a niczego konkretnego. And so - they make like a stocking and run.

Na dworze przychodzi jednak moment intertekstualnej refleksji:  

Hey, nobody said these kids were always super bright!

Zbieżność nazwisk inspiruje Tytanów, by urządzić Scrounge'owi prywatne przedstawienie Opowieści wigilijnej! Oto więc w wigilijną noc Ratchet zostaje wywalony do domu... ale nie przez dobroć serca Scrounge'a, a jego chęć pozbycia się ze złomowiska potencjalnego świadka:

Świetne jest to, że "biuro" Scrounge'a mieści się we wraku starego autobusu!

Gdy Scrounge jest już sam, Tytani biorą się do dzieła!

Duch na luzie przechodzi przez ściany...

...bo to przecież - co zdradza czerwony paluch wystający spod kostiumu - wibrujący między atomami Kid Flash! A neat little idea. Scrounge jest wstrząśnięty sceną i próbuje uciec do domu, ale po drodze wpada na kolejnego z duchów - w jego roli występuje Aqualad!

"And what about Jacob Farley, taking all the blame for you?"

Please, Mr. Spirit, kaja się Scrounge; I'm just a harmless old man! I never meant to hurt anyone... Ale gdy podnosi wzrok, ducha już tam nie ma. Nadlatuje jednak kolejny:

Say what you will, the Ghost of Christmas Future has some pretty great legs!

Scrounge jest już psychologicznie rozpracowany we wszystkie strony, ale nie zapominajmy - choć antypatyczny, to nie on jest głównym łotrem numeru! Na złomowisko wjeżdżają właśnie umówieni gangsterzy, którzy - widząc latającego ducha - nie dają się wciągnąć w jakieś psychodramy i sięgają po prostu po spluwy:

Z okazji Wigilii - wyjątkowo karpiowate usta Wonder Girl!

Te nietypowe usta aż przypomniały mi o notce, która pojawiła się kiedyś na tablicy korkowej w siedzibie Tytanów - "Wonder Girl: your mother called! You wore too much lipstick in our last adventure". Chronologia zdradza jednak, że nie mogła to być reakcja na ten zeszyt; notka pojawiła się w fabule Monster Bait, wcześniejszej o kilka miesięcy.

Wywiązuje się bijatyka; chłopaki ruszają tłuc gangsterów i odciągnąć ogłuszoną koleżankę w bezpieczne miejsce. Ale - jak uczą kursy BHP - na wysypisku nie ma bezpiecznych miejsc! 

Ach, klasyk superbohaterskich przygód - złowroga zgniatarka do śmieci!

Donna daje jednak radę zatrzymać maszynę - i całe szczęście, bo chwilę później to ona musi ratować chłopaków! Szef gangsterów - niejaki Mr. Big - odpalił bowiem wynalazek pana Scrounge'a: nietypowy system bezpieczeństwa złomowiska, który dziwną pseudomagnetyczną mocą kolejno unieruchamia Tytanów.

Śmieciomagnes wygląda jak wielka choinka - właśnie to urządzenie widzieliśmy na okładce!

Z ratunkiem przychodzi... Tiny Tom!

Szarża na wózku!

Granica przekroczona! Tego już za wiele dla pana Scrounge'a; gdy gangsterzy demolują wózek Toma, właściciel złomowiska wyłącza osobliwy system zabezpieczeń i uwalnia Tytanów. Gangsterzy natychmiast obracają się przeciwko niemu, ale Scrounge też nie wypadł sroce spod ogona; nadchodzi finałowa scena akcji!

"Rock'em and roll'em, Wonder Girl!"

Gangsterzy leżą rozmaśleni; do pełni szczęścia brakuje tylko, by Scrounge złożył samokrytykę i obiecał adekwatną przemianę:

"Secret junk transformer" robi robotę!

No dobra, niech ci będzie, Scrounge! Sama końcówka jest zaś super cute - ostatni panel to półstronicowa, gotowa do wycięcia świąteczna pocztówka!

I dla was najlepsze życzenia na nadchodzący - koniecznie swinging and groovy - rok 1968 2023!

Hej, to dlaczego właściwie wszyscy nosili tu nazwiska różniące się o literkę od tych z Dickensa? Czy ten dziwny przypadek doczeka się wyjaśnienia? Bob Haney, jak zwykle, udziela na to najmądrzejszej komiksowej odpowiedzi: a kartkę do znajomych już wysłałeś, cwaniaczku? No to zasuwaj po znaczek i nożyczki! Nie mamy też narracyjnej klamry odwołującej się do początkowej scenki z komiksami oraz Dickensem... ale akurat to w pełni rozumiem; przecież Haney nie wlepiłby nam sztywniackiego morału "a tak w ogóle to czytajcie dziewiętnastowieczną klasyczną prozę, a nie jakieś tam komiksy z superbohaterami". Są granice bycia square!

Jak zwykle - bardzo doceniam rysunki Nicka Cardy'ego, który w tym numerze pozwolił sobie na odrobinę baśniowości i odrealnionej karykatury (szczególnie w portretowaniu pana Scrounge'a). Gdyby jeszcze nie te dziwnie napompowane usta Wonder Girl... ale wszystkim zdarzają się kreatywne potknięcia! Koniec końców, historia ta stanowi uroczy dodatek do holiday specials, które już omawialiśmy (w tym oraz tym wpisie), pozwólcie więc i mi życzyć wam wesołych świąt - oraz nowego roku, który będzie lepszy niż ten obecny!

Za tydzień wypada dokładnie 25. grudnia, więc Panele na niedzielę powrócą zapewne dopiero w 2023; see you on the flipside!

~.~

Missed an episode? Chronologiczną listę wszystkich naszych dotychczasowych spotkań z Tytanami możesz znaleźć klikając tutaj!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz