niedziela, 21 marca 2021

Panele na niedzielę: ciężki żywot kumpla Supermana

Zastanawiałem się, o czym bardziej miałem ochotę dziś napisać - czy o Jimmym Olsenie, najlepszym kumplu Supermana, którego historie w komiksowej Silver Age były Weird with a capital W, czy może o romansach w Legionie - po czym szybko nastąpił moment inspiracji i myśl well, why not both? Dzisiaj przyjrzyjmy się historii, w której zwykły chłopak z roku 1964 podbija serca nie jednej, nie dwóch, lecz trzech (albo pięciu, bo z Triplicate Girl nigdy nie wiadomo) futurystycznych legionistek! Or does he...?

Why must I be so irresistibly appealing to beautiful girls???!

Na początek nieco tła - Jimmy Olsen, Superman's Pal, był postacią, której zadaniem było nadać nieco ludzkiego kontekstu przygodom Supermana. Tak jak Lois Lane była jego wieloletnią love interest, tak jak Perry White był archetypicznym wymagającym szefem gazety, tak Jimmy był młodszym kolegą Clarka z pracy - cub reporter, jak to się ładnie mówiło. No i tenże cub reporter pakował się nieustannie w mniej lub bardziej poważne tarapaty, ale na szczęście zazwyczaj mógł wykorzystać signal watch, który jednym ukrytym przyciskiem przyzywał na pomoc Supermana.

Ile jednak można powtarzać ten sam schemat z Jimmym jako damsel in distress? Aby uatrakcyjnić jego przygody, Jimmy zaczął szybko rosnąć jako postać - dołożono mu jego własną love interest (żeby nie szukać za daleko, była to Lucy Lane, młodsza siostra Lois) i zaczęto popuszczać wodze kreatywności. Jak bardzo, zapytacie? Spójrzmy tylko na stronę tytułową historii, w której przecinają się ścieżki Jimmy'ego i Legionu:

...yup, that about sums it up.

Czasem łatwo się pochichrać z dziwnych paneli komiksowych wyjętych z kontekstu, ale tutaj macie kontekst jak na tacy: Jimmy trafia na dziwna planetę, na której stopy przyrastają mu do gruntu, a on sam będzie torturowany przez wieczność przez swoje rozmaite alter-egos (takie jak Elastic Lad, Human Porcupine czy Giant Turtle Man); Superman tymczasem macha mu ręką i mówi sorry, Jimmy, łotr, który to sprawił jest tak potężny, że nie mogę narażać dla ciebie życia wszystkich na Ziemi, mówi się trudno

Jimmy jest jednak sprytnym chłopcem - Superman w końcu nie kolegowałby się z byle kim - i krok po kroku udaje mu się wydedukować, że tak naprawdę wcale nie trafił do kosmicznego piekła. Drobne niedociągnięcia widoczne u pozostałych grotesque identities podpowiadają mu, że to po prostu Legion robi sobie z niego jaja:

W rolę Elastic Lada wcielił się zmiennokształtny Chameleon Boy i tak dalej
A dlaczego Legion dręczy młodzieńca z dwudziestego wieku? Jest to po prostu ich klasyczny test inicjacyjny, po którym przyjmują go w swoje szeregi jako honorowego członka. Superman owija go więc w swoją pelerynę jak w ochronny kocyk i przenoszą się do trzydziestego wieku, gdzie odbywa się ceremonia zaprzysiężenia:
Nieco krępujące wejście, ale Legion stara się zachować powagę

...i od tego momentu ścieżki Jimmy'ego i Legionu zaczynają przecinać się jeszcze częściej. I'm... thrilled for Jimmy!, myśli obserwujący zaprzysiężenie dorosły Superman; He's a fine boy! He deserves this great honor! 

Może i Jimmy jest fajnym chłopakiem, ale w życiu romantycznym niekoniecznie mu wychodziło. Z jego romansu z Lucy Lane - młodszą siostrą Lois - starano się wyciągnąć maksimum sitcomowej komedii, przez co Lucy wydawała się okropną małpą, której życiowym hobby było igranie z uczuciami młodego reportera na przemian z kompletnym ignorowaniem jego awansów - a gdy już spojrzała na niego łaskawszym okiem, to jakiś zbieg okoliczności i tak zawsze utrzymywał ją i Jimmy'ego osobno. Taki był już to humor w latach '60 i przy finałowych panelach tych historii można praktycznie słyszeć klasyczny smutny puzon

I tak oto lądujemy w jednej z historii z tego burzliwego związku. Sytuacja jest pozornie idealna: Jimmy zaprosił Lucy do siebie, na dworze szaleje śnieżyca; na stole przygotowana wykwintna kolacja, nastrojowa muzyczka brzdąka w tle, zaś sam Jimmy przyodział się w swoje najlepsze ciuchy. Lucy już od progu wyprowadza potężne ciosy:

Oof-o-meter poza skalą

Jedzenie jej nie podchodzi, konwersacja się nie klei, słowem - cała lista porażek prosto z komedii romantycznej. Jimmy ma jednak asa w rękawie, którym ma nadzieję zrobić wrażenie na Lucy:

Lucy pracowała jako stewardessa, miała więc okazję spotykać sułtanów

No nie wiem jak wy, czytelniczki, ale ja tam byłbym pod wrażeniem monitora pokazującego trzydziesty wiek - przynajmniej na tyle, żeby wypić z Jimmym jeszcze jednego drinka! Ale cóż to się tam dzieje na tarasie?

A TRANSPARENT GLOBULAR CRAFT MATERIALIZED SUDDENLY!

Nic nie ożywi wieczoru tak, jak goście z trzydziestego wieku! Jimmy nie postępuje zbyt po dżentelmeńsku i zostawia Lucy na lodzie, ale cóż, wieczór i tak szedł słabo, a Legion emergency nie sposób odmówić.

Jeśli wydaje wam się, że Jimmy teraz jest lekko creepy - poczekajcie

Z tym emergency to trochę przesada; Jimmy zostaje poinformowany,  że czas po prostu pokazać się w Super-Hero Club i pomóc w misji lub dwóch, aby mógł zachować status aktywnego członka. Pamiętacie pewnie, że nawet honorary members wypada posiadać jakieś moce - Jimmy zażywa więc kilka kropel serum, które umożliwia mu transformację w Elastic Lada. Bardzo podoba mi się, że jego kostium jest podpisany, by nikt nie miał wątpliwości, z kim ma do czynienia! 

Tak czy inaczej, podczas ich wspólnej misji Triplicate Girl musi zająć się bombami podrzuconymi przez łotra, ciężar ujęcia złoczyńcy spada więc na barki Jimmy'ego. Ten bierze się do roboty z ułańską fantazją:

Jimmy wie, że łotr nie ma szans prześlizgnąć mu się przez palce!
Po co po prostu załapać złodzieja za nogę elastyczną łapą, kiedy można uwięzić go w żywym, zmieniającym się labiryncie zrobionym z gumiastych paluchów i dręczyć go tam, aż zemdleje z przerażenia i wyczerpania? Myślicie, że koloryzuję, ale to są niemal dosłowne słowa, któe towarzyszą później tej scenie! What I mean to say, Jimmy may look funny, but I wouldn't mess with him. Triplicate Girl też jest pod wrażeniem:
Dłonie w bezpiecznej pozycji, nie prowokuj Comics Code, Jimmy

W przyszłości Jimmy'emu powodzi się znacznie lepiej! Nasz bohater nie ma jednak czasu na romanse; w towarzystwie Light Lass rusza ocalić pasażerów pociągu przed wykolejeniem. Superbohaterski klasyk!

Każdy superbohater musi obowiązkowo uratować pociag przed wykolejeniem, jest to w kontrakcie

I ten heroiczny czyn nie pozostaje bez nagrody: 

"What is this strange fascination I exert over gorgeous babes?!" - pytanie, które i ja zadawałem sobie nieraz

Kolejnym zadaniem Jimmy'ego jest pomóc Saturn Girl w ujarzmieniu bestii, które wydostały się z kosmicznego zoo - i na tym etapie wiemy już chyba, jak to się skończy:

Chyba jednak wolałem "the Shadow knows!"
Rączki ponownie w bezpiecznej pozycji

Napięcie zaczyna jednak rosnąć, gdy wszyscy wracają już do Super-Hero Club; Jimmy może być elastyczny, ale przecież się nie roztroi (w odróżnieniu od Triplicate Girl)!

No ładnie; jego ciało jest elastyczne, ale uczucia nie są z gumy!

Dochodzi do rękoczynów - kto chce je zobaczyć, niech przewinie wpis do góry - a Jimmy z pewnym żalem wraca do roku 1964, żywiąc nadzieję, że jego czar i powab nie będą przyczyną niesnasek w Legionie. Na szczęście jego obawy są bezzasadne - gdy tylko jego wehikuł znika w otchłaniach czasu, trójka legionistek przybija sobie piątkę i zaczyna zataczać się ze śmiechu:

Triplicate Girl wydała niewinnego aktora na pastwę ohydnych mocy Jimmy'ego!

Ot, znowu młodzieńcze wybryki Legionu! Jimmy trafia w ten sposób do zaszczytnego towarzystwa; Legion robił głupka przecież także z samego Superboya, z Supergirl, ze swoich własnych członków - krótko mówiąc, być może ich przysięga podkreśla, ze nie będą wykorzystywać swoich superpowers dla korzyści finansowych, ale nie ma tam ani słowa o dworowaniu sobie ze wszystkich dookoła! Zresztą, co tu kryć - za to przecież Legion jest kochany jak kosmos długi i szeroki, niezależnie od stulecia. A jak tam miłosne podboje Jimmy'ego w roku 1964? Czy dzięki wysiłkom dziewcząt z Legionu Lucy w końcu go doceni?

Słyszycie ten smutny puzon? Nawet nie trzeba klikać linka!

Nawet trzy futurystyczne superbohaterki nie są w stanie odmienić losu Jimmy'ego! Ten, jak ostatnia buła, próbuje dodatkowo opisać Lucy swoje przygody w trzydziestym wieku, na co Lucy reaguje delikatnym sceptycyzmem (padają z jej ust słowa takie, jak raving nut) i woli już zaryzykować wyjście w szalejącą śnieżycę niż bycie zamkniętą w jednym domu z Olsenem. A jak na fiasko swoich planów reagują dziewczęta?

Wszyscy w kółko podglądają się nawzajem na swoich time-scopes

Who knows indeed! No cóż, ja wiem - podejrzałem na swoim time-scope - i powiem wam, że już niedługo zobaczymy również młodzieńców z Legionu w romantycznych perypetiach! Kiedy to będzie? Jak zwykle... w przyszłości!

 

 

 

(i jeśli myślicie, że największym przegranym tej historii jest Jimmy, to mam dla was radę - jeśli Triplicate Girl zaproponuje wam kiedyś jakoś aktorską fuchę, to nigdy, przenigdy nie zgadzajcie)

"Triplicate Girl, nie tak się umawialiśmyyyyyy"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz