niedziela, 14 marca 2021

Panele na niedzielę: rozmowy kwalifikacyjne!

Jedną z wielu pięknych tradycji Legionu są okresowe drzwi otwarte - rekrutują wówczas nowe osoby, przebierając w kandydatach i kandydatkach jak w ulęgałkach. Tak w progi Legionu trafił na przykład Bouncing Boy, jak z pewnością doskonale pamiętacie! Dla scenarzystów była to zwykle okazja do dwóch rzeczy: albo odrobiny komedii, albo - twist! - wprowadzenia do ufnego Legionu zdrajcy i konia trojańskiego! Albo, kiedy i ten manewr nieco się ograł, wprowadzenia do Legionu oczywistego zdrajcy... który tak naprawdę chce dla Legionu dobrze! Double twist! Dziś przyjrzymy się niektórym spośród kandydatów i kandydatek do członkostwa w tej wspaniałej komiksowej grupie; elementem interaktywnym naszej zabawy będzie to, że to wy będziecie mieć możliwość zdecydowania razem z Legionem, czy głosować na YES, czy NO!

Oto przed wami pierwszy kandydat... Lester! Nie, nie ma żadnego barwnego pseudonimu, Lester to po prostu Lester.
Superpowers: none; lots of money. Krótko mówiąc: jak Batman.

And the vote is... NO! Lester uczy czytelników i czytelniczki, że pieniądze to nie wszystko i nie można wkupić się w bycie jednym z cool kids. W dwudziestym wieku jeszcze może to przechodziło (looking at you, Bruce), w trzydziestym - nigdy w życiu; trzeba mieć chociaż jakąś superpower. Nasz kandydat nie przyjmuje odmowy ze spokojem...

Odlatujący Lester miał jednak swego rodzaju superpower: był mistrzem ciętej riposty

Storm Boy prezentuje swoje moce; wśród nich jest - niespodzianka - wywoływanie burz z piorunami. Niby Lightning Lad też włada elektrycznością, ale może dacie mu szansę? Może Storm Boy będzie miał szansę być pierwszym legionistą w okularach?

And the vote is... NO! Moce Storm Kida są efektem wykorzystania technologii - a Legion wpuszcza w swe progi tylko osoby, które mają superpowers naturalne, organiczne i ekologiczne. Cyborg czy Iron Man mogliby więc odejść od drzwi Super-Hero Club pocałowawszy klamkę. To może w końcu ktoś z prawdziwymi mocami?

Może i Ronn Kar to trochę dwuwymiarowa postać, ale - z drugiej strony - kto lepiej niż on wysprzątały kurze pod szafami w Super-Hero Club?
And the vote is... NO!, co zdradziła nam szybko Saturn Girl. By uzyskać członkostwo w Legionie, nie wystarczy posiadać mocy; muszą one też być odpowiednio użyteczne w misji niesienia dobra w kosmosie. Co wiec powiecie o naszym następnym kandydacie? Przed wami... Matter-Eater Lad!
YUM YUM YESSIREE

And the vote is... YES! Nie jest to niespodzianką dla nikogo, kto ma w pamięci jedno z naszych poprzednich spotkań. Legion potrafił rezygnować z kandydatów posiadających naprawdę spektakularne moce, ale jednak koleś jedzący wszystko jak leci złapał ich za serce. They were teenagers, after all, a taki numer byłby hitem każdej imprezy - nieważne w którym wieku. A co do imprez: zdarzało się wam być na spotkaniu, gdzie wiało nudą i człowiek miał ochotę wymiksować się w pośpiechu? Bierzcie przykład z Saturn Girl, która wie, jak sobie w życiu poradzić:

Osobiście wykorzystałem tę wymówkę przynajmniej raz
Kolejnym kandydatem jest Legionnaire Lemon! Na swoim seksownym swetrze nosi pierwszą literę swego imienia - M - a jego moce są nieopisane i niezwykłe. Wychodzi bez szwanku z wielu prób, robi na Legionie wrażenie... spójrzcie zresztą! Młody, piękny, pewny siebie!
"Am I worried?... NO!!" - wasza nowa mantra

And the vote is... YES! Well, kinda sorta, ponieważ Legionnaire Lemon pojawia się w tej historii po raz ostatni. Nie martwcie się jednak; nie dzieje mu się żadna krzywda, a po prostu po dołączeniu ujawnia swoją prawdziwą tożsamość. Zanalizujcie tropy - kim może być?

Czy myślicie, że to Brainiac 5 w przebraniu? Błąd! Saturn Girl w dragu? Wrong again! Lemon to nikt inny, jak - pomieszajmy szybko litery, weźmy pod uwagę wskazówkę ze swetra - Mon-El, przyszywany kuzyn Superboya. Po co takie przebieranki? Ano widzicie, Brainiac 5 odkrył w końcu serum pozwalające Mon-Elowi wyleczyć jego zatrucie ołowiem, dzięki czemu ten mógł już bezproblemowo dołączyć do Legionu. A że Legion - jak to nastoletnia grupka - często poddaje członków wymyślnym inicjacyjnym testom, tym razem Braniac 5 i Mon-El dogadali się i postanowili lekko zakpić z kolegów i koleżanek przebierając młodego herosa w inny kostium sweter. Ach, znowu być nastolatkiem!

Czas na kolejną kandydatkę!

O nie, to kontrowersyjna Tęczowa Matka Boska!

...albo po prostu Rainbow Girl, jak jest znana w trzydziestym stuleciu. Widzimy już, że the vote is... NO!, ale Sun Boy wspomina tu o kolejnej tradycji Legionu: worthy applicants (wcale nie wszyscy, jak nasz heros tu sugeruje) dostawali jako nagrodę pocieszenia antygrawitacyjny pas umożliwiający latanie. Rainbow Girl - choć dokładnie jej mocy nie znamy - musiała więc zrobić na Legionie wrażenie. A jak tam Jungle King, który już wpycha się przed szereg?

The vote is... NO! - co zresztą obrusza Króla Dżungli do tego stopnia, ze zostaje jednym z wrogów Legionu i szczuje na nich później różne straszliwe bestie w rodzaju zaprezentowanego wyżej sześcionogiego tygrysa. Być może bardziej stabilny emocjonalnie będzie kolejny kandydat; jak ma na imię? O, dobrze, że pytacie - KID PSYCHO.

Kid Psycho jedną myślą tworzy mentalne pola siłowe, których nie sposób przebić!

And the vote is... NO! Ale jak to, zapytacie, przecież Susan Storm z marvelowskiej Fantastic Four otrzymała później dokładnie taką samą moc, co wywindowało ją do statusu jednej z najpotężniejszych postaci wydawnictwa! Dużo bowiem zależy od autorskiej kreatywności; to, że można bez większych ceregieli zneutralizować szalejącego Hulka to jedno...

Proste, filozoficzne nastawienie Hulka
...ale od czasu do czasu ktoś przypomina też sobie o możliwościach, jakie daje tworzenie psychokinetycznych bąbli gdziekolwiek Susan sobie zamarzy:
Macie tu wyjątkową okazję zajrzeć w głąb nosa Sue Storm
Nawet tradycyjnie niezniszczalne postacie czują więc przed Susan zdrową dawkę respektu. Wracając jednak do Legionu - co sprawiło, że dysponujący tymi samymi mocami Kid Psycho został odesłany w kwitkiem? Ano właśnie kwitek, a dokładniej kwitek lekarski:
Raport podpisany przez najznamienitsze kolegium lekarskie: Dr Oetker, Dr Martens, Dr Dre

Legion, jak już ustaliliśmy w poprzednim wpisie, dba o zdrowie swoich członków; Kid Psycho usłyszał więc, że Legion nie ma serca skracać mu życia, ale być może wezwie go kiedyś w godzinie wielkiej potrzeby. Nastąpiło to dwadzieścia lat później, i to nie komiksowych, a prawdziwych; historia, w której Kid Psycho pojawił się po raz pierwszy została wydana w 1965, zaś do akcji wrócił on w 1985, podczas wielkiego ówczesnego wydarzenia - tak zwanego Crisis on Infinite Earths

Poprosimy następnego kandydata! 

Ciekawe, czy dostarczył koce przed prezentacją, czy Legion jest po prostu dobrze przygotowany
We live in the hottest desert of the hot planet Tharr and we sure dress for it
And the vote is... NO! Co prawda - żeby nie urazić biednego Polar Boya - Legion naprędce wymyśla coś o tym, że trudno mu kontrolować swoje moce, ale tak naprawdę możemy się domyślać, że trudno było im z czystym sumieniem przyjąć chłopaka, który mieszka na gorącej planecie, ale ubiera się jak na ekspedycję arktyczną. Fun fact: Polar Boy był postacią wymyśloną przez czytelnika! Niejaki Buddy Le Vigne opisał swój koncept w liście do redakcji - jak już wspominaliśmy, kolumny z listami byłem krwią i życiem ówczesnego fandomu - i koncept się spodobał. Słodko-gorzkie doświadczenie dla autora; we accept your character idea, Buddy! Well, it's a shame that the Legion rejected him.

Kolejna kandydatka, proszę!

Słowo "dreamboat" wywołało poruszenie w moim gronie koleżeńskim; jest to oczywiście slang z epoki. Zadałem sobie nawet trud sprawdzenia: Merriam-Webster datuje pierwsze zapisane użycie "dreamboat" jako określenia atrakcyjnej osoby na 1941!

Superpower Dream Girl są prorocze sny, które sprawdzają się ze stuprocentową pewnością; niezłe, ale to chyba nie jej moce tak intrygują młodzieńców z Legionu! (Intryguje ich oczywiście jej osobowość)

Saturn Girl will... examine... the applicant personally!

Generalnie widzimy już tutaj, że w 1964 redakcja Legionu nie traktowała przynajmniej pewnych aspektów konserwatywnego Comic Code zbyt poważnie. Kostium kąpielowy, wysokie szpile i pin-upowa poza? Ależ oczywiście, panie cenzorze, tak przecież będzie wyglądała moda w przyszłości. Jak tam więc z przyjęciem Dream Girl do Legionu?

Konstytucja Legionu is kind of a big deal

And the vote is... YES! Co prawda dziewczęta są niechętne nowej kandydatce, lecz zostają przegłosowane. Ale - twist! - Dream Girl zaczyna okręcać sobie chłopców wokół palca i wykorzystuje kruczki prawne, by wedle swojego widzimisię zawieszać członków i członkinie klubu w ich prawach, uziemiać karnie bez możliwości uczestnictwa w misjach lub wręcz usuwać z szeregów Legionu. Czyżby zatem klasyczna historia o tym, że beauty is only skin deep?

Konstytucja: serious business. To jest też ten moment, w którym Lightning Lass traci elektryczne moce, by wrócić jeszcze w tym samym numerze jako manipulująca masą Light Lass.

A guzik prawda! Tak naprawdę - double twist! - Dream Girl narobiła tyle zamieszania w Legionie, bo jej proroczy sen pokazał, że część jego członków i członkiń zginie w kosmicznej katastrofie. Woli więc tymczasowo być niemiła, ale w ogólnym rozrachunku ocalić ich życie! Cała sprawa szybko się wyjaśnia, a Dream Girl decyduje, że dołączyła do Legionu pod nie do końca uczciwymi przesłankami, zrzeka się więc członkostwa i zostawia za sobą niepocieszonego Star Boya:

Nie martwcie się, boy readers - of course she will be back!


Ah, Legion romance! Materiał na kolejny wpis lub pięć, gdyż - jak wielokrotnie wspominałem - superhero stories are basically soap operas with cooler costumes i każdy, kto twierdzi inaczej jest w denial tak głębokim, że rzeka w Egipcie to przy tym pikuś (ot, taki anglojęzyczny suchar). 

Nasze dzisiejsze spotkanie zbliża się już do końca, ale wróćmy jeszcze na chwilę do odrzuconego wcześniej Polar Boya. Snuje się on nocą po mieście, katując się swoim niepowodzeniem (i dodatkowo robiąc to przy pomniku wzniesionym ku czci Cosmic Boya, pełnoprawnego legionisty), gdy nagle...

 ...pojawia się ona - zapowiadana w ostatnim wpisie Night Girl! Wraz ze swoim spektakularnym beehive hairdo, który był prawdziwą fryzurą z epoki!

Tak, to sowa na piersi

Eksperymenty jej ojca dały Night Girl nadludzką siłę, ale z jednym haczykiem, który wystarczył, by zdyskwalifikować ją z Legionu:

BEEHIVE HAIRDO

Czy zatem czeka ich tylko rejection i hopeless future? Wiecie już, mam nadzieję, że nie jest to ani trochę ton i przesłanie Legionu; stworzony dzięki czytelniczej sugestii Polar Boy nie zamierza się poddawać!

I tak oto na naszych oczach rodzi się Legion of Substitute Heroes - kolejny fantastyczny koncept z lat '60! Jeśli - z tego lub innego powodu - Legion kogoś odrzucił, ale their heart is in the right place, osoba taka może znaleźć dla siebie miejsce wśród tych właśnie lovable losers. Kiedy Legionu akurat nie ma na Ziemi, albo kiedy zagrożenia są zbyt przytłaczające nawet dla licznych jego członków - na scenie pojawiają się Substitute Heroes, którzy - niby PRLowska Niewidzialna Ręka - pomagają anonimowo, starając się nie dać zauważyć.

Na dzisiaj to już tyle - ale więcej o Legion of Substitute Heroes dowiecie się, jak zwykle... w przyszłości!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz