sobota, 19 czerwca 2021

Panele na niedzielę: żył prawem wilka

...nie pozwólmy jednak, by blog o nim głucho milczał! Podczas naszego ostatniego spotkania poznaliśmy jednego z klasycznych łotrów Legionu - zrównoważmy więc to jednym z bohaterów, o którym do tej pory nie padło na tych łamach jeszcze ani słowo. Jesteśmy w grudniu 1964, a nasza dzisiejsza historia to...

Sun Boy: majtki na spodniach. Light Lass: majtki w wycięciu sukienki. Chameleon Boy: na 99% bez majtek, jego "ubrania" to też jego zmiennokształtne ciało. Zróbcie z tą informacją co uznacie za stosowne.
Dlaczego - poza życiem prawem wilka - The Lone Wolf Legionnaire został przeze mnie tak kompletnie pominięty? Ano dlatego, że choć pojawił się w Silver Age, to zbyt dużo w niej nie poszalał; jednym z głównych członków Legionu został dopiero z początku lat '70. Ale po kolei! Cóż tam ciekawego słychać dziś w trzydziestym wieku?

Nie wszyscy reptilianie są łotrami!
Kryzys! Superboy, Mon-El - wypad! Ten manewr fabularny znamy już doskonale. Osoby o dobrej pamięci nie będą zaskoczone, że i tę historię pisał Edmond Hamilton; to jedna z jego ulubionych sztuczek! No dobra, najpotężniejsza para legionistów już z głowy, możemy brać się za właściwą historię:

Żandarm z St. Tropez wzywa pomocy
Nadal jesteśmy w kadencji Saturn Girl jako przywódczyni Legionu - rozdziela ona nadchodzące misje, dzięki czemu Hamilton może otrzeć pot z czoła i pozbyć się kolejnego heavy hitter, Ultra Boya. Nie będziemy jednak śledzić teraz przygód jego i Lightning Lada na planecie Zoon; o nie, Edmond Hamilton wymyślił daleko bardziej egzotyczne miejsce akcji:

"Science Police" to szeregowi stróże prawa trzydziestego wieku; co kolejna ich wersja, to głupsze mają kaski
Im dłużej patrzę na te sekwencję, tym bardziej chichram się pod nosem wyobrażając sobie procesy myślowe Saturn Girl. Gradacja jest tu doskonale widoczna! "Księżyc odległej planety eksplodował i odłamki zniszczą życie na całym globie, kiedy wejdą w atmosferę? Superboy, Mon-El, to brzmi jak zadanie dla superchłopaków! Jakiś łotr ukradł cenny kryształ? Ultra Boy, Lightning Lad, wykażcie się na tropie! Co tam jeszcze? Trzeba zabezpieczyć... pokaz cyrkowy? Ech... to może Light Lass? Brainiac 5?  Macie czas? W uznaniu waszych zasług kupiłam wam bilety!" 

Cyrk szczyci się w swej menażerii atrakcjami w rodzaju słoniobłądów i czerwonych sześcionogich krokodyli łażących po ścianach. Brainiac 5 i Light Lass docierają na miejsce na krawędzi katastrofy: 

"Weird, unknown species found on planet Morven" - trochę słaba procedura, żeby nieznane gatunki zamykać w klatce w cyrku
No chyba, że to tylko taki cyrkowy marketing, Brainiac 5 doskonale bowiem ten gatunek zna! Gorzej, że słoniobłądy wpadły już w popłoch taki, że pędzą ślepo przed siebie. Lecz wtem na scenie pojawia się on!

♫ Staaar-finger!

A flashing figure appears!

Nieznajomy dokonuje na cyrkowej arenie cudów zręczności i siły; huśta się na linach jak rasowy akrobata, dźwiga masywny reflektor jakby nic nie ważył i dogania słoniobłądy, by oszołomić je promieniem światła prosto w oczy - i w ten sposób je zatrzymać. Kim jesteś, piękny nieznajomy?, pyta po wszystkim Light Lass; nasz Samotny Wilk przedstawia się jako Karth Arn i odwraca się na pięcie, by odejść, ale członkini Legionu nie odpuszcza...

"Nie wstąpiłbym do żadnej organizacji, która przyjęłaby mnie jako członka!" - Groucho Marx
Brainiac 5 widzi z miejsca, że koleżanka has the hots for the new guy, więc za bardzo się tu nie odzywa - ale jego computer mind już łączy kropki. Lone Wolf wydaje się poruszony wzmianką o planecie Zoon? Kradzieży tam dopuścił się ktoś nadludzko sprawny? Czyżby...?

Yup, she has the hots for him
Brainiac, Sun Boy i  Light Lass mają z kolei ruszyć w pościg za podejrzanym. Saturn Girl nie jest szeczgólnie przekonana, czy Light Lass nadaje się do tego zadania - wyczuwa jej słabość do nowego sexy boya - ale nie ma wyjścia, Legion i tak jest short-handed, Ayla musi lecieć.

Zostawmy w tym miejscu tę grupę i zobaczmy, jak na planecie Zoon radzą sobie Ultra Boy i Lightning Lad! Zoon okazuje się w ogóle być częścią jakiegoś szalonego systemu słonecznego i orbitować wokół gwiazdy potrójnej (the Legion did it first, Liu Cixin!). Nie po zawiłości naukowe jednak tu jesteśmy, a po akcję! Czego dowiadujemy się o sprawcy kradzieży?

Problem tylko w tym, że żadnych odcisków palców nie ma - ślady są idealnie gładkie, choć na nagraniu wyraźnie widać, że łotr nie nosił rękawiczek. Intryga gęstnieje! Pościg z Ziemi dogania tymczasem rakietę Lone Wolfa, ale pojazd Legionu zostaje zatrzymany dziwnym promieniem mocy:

Yup, he has the hots for her as well
W ryzykownym manewrze Lone Wolf taranuje więc statek Legionu, by uratować jego załogę przez niebieskim promieniem. Zwróćcie też uwagę na ogromne grzyby; Zoon to planeta nie tylko trzech słońc, ale i grzybowych lasów (bo, jak wiadomo, w słońcu grzyby rosną najlepiej, a w trzech słońcach to już w ogóle jak szalone). Wszyscy na szczęście wychodzą z kosmicznej kraksy w miarę bez szwanku; Light Lass, niczym książę z bajki, budzi nieprzytomnego Lone Wolfa cmoknięciem w czoło.

"Tak naprawdę jestem wilkiem, samotnym wilkiem"
Nim reszta załogi dochodzi do siebie (Light Lass nie była nimi zbyt przejęta, skoro była okazja do smooching), Lone Wolf daje nogę do grzybowego lasu. Gdy legionistka opowiada o wszystkim reszcie załogi, Sun Boy wyskakuje z konkluzją:

Tożsamościowe dylematy androida? The Legion did it first, Philip K. Dick!
Tu oderwę się na chwilę od historii z 1964, muszę bowiem podzielić się uroczą historią mojego researchu. Aby sprawdzić, czy mogę po raz kolejny odpalić dowcip z the Legion did it first! (bo przecież - choć cieszy mnie szukanie gatunkowych tropów - jest to tylko dowcip, jestem doskonale świadomy wzajemnych inspiracji i zapylania różnych wątków czy motywów w popkulturze), sprawdziłem rok wydania Do Androids Dream Of Electric Sheep?; 1968, więc tak, the Legion did it first! Potem, idąc bardziej w przeszłość, zastanowiłem się nad cyklem Asimova o robotach (pierwszy tekst wydany w 1940) - i wtedy znalazłem informację o tym, że Asimov zaczął pisać o robotach zainspirowany opowiadaniem z 1939 autorstwa niejakiego Eando Bindera (z którym późniejsze wydanie zbiorcze jego prac dzieliło tytuł) - I, Robot.

"Eando Binder?", zadzwoniło mi w głowie. Pod tym pseudonimem pisał przecież nikt inny, jak Otto Binder!

Ten sam Otto Binder, który w 1958 napisał scenariusz do komiksowego zeszytu Adventure Comics #247.

Albo inaczej rzecz ujmując - ten sam Otto Binder, który stworzył The Legion of Super-Heroes!

I to właśnie mam na myśli, kiedy mówię o tych wzajemnych związkach i inspiracjach; research is fun, kids! Ale dobrze, dosyć tego tła historycznego; wróćmy do smutnego człowieka, który tak naprawdę jest androidem, który tak naprawdę jest wilkiem, samotnym wilkiem:

Samotny, zawsze samotny - jak wilk w grzybowym lesie
Brainiac 5 też doskonale zna moc researchu - zgłasza się z poznanymi faktami do przywódczyni i prosi, by ta pokopała w legionowej bazie danych:

Information-computer-correlator zawsze pomocny
Czas zamienić dwa słowa z tym doktorem Londo! A przynajmniej z kimś z jego otoczenia, bowiem doktor umarł w 2963, a więc w zeszłym roku. Pamiętajmy - na tym etapie Legion jest osadzony dokładnie tysiąc lat w przyszłości!

Oh no, another sad story
Historia Brina wygląda mniej więcej tak: na planecie Zoon wydobywa się rzadki minerał zuunium (oczywiście), ale jest to tak ryzykowne, że żaden człowiek się tego nie podejmie. Dlatego właśnie doktor Londo starszy wziął się za konstrukcję androidów:

♫"Hej ho, hej ho..."♫
Warunki pod ziemią są faktycznie jeszcze gorsze niż w rodzimych bieda-szybach:

Tylko jeden android, Karth Arn, wraca na powierzchnię - dzierży jednak upragnioną bryłę zuunium. Niestety, niedługo po oddaniu jej doktorowi Karth decyduje się uciec, przyjąć tożsamość człowieka i rozpocząć przestępcze życie na wolności.

Nagle u drzwi laboratorium pojawia się sam Lone Wolf! Oskarża on Londo młodszego o zaatakowanie jego statku niebieskim promieniem i zaczyna siłować się z Ultra Boyem, ale zamieszanie nie trwa długo - Brainiac 5 odnajduje w siedzibie doktora emiter złowrogich promieni, zauważa też, że Brin Londo nie zostawia odcisków palców. Bo - twist! - to Brin tak naprawdę jest zbiegłym androidem! 

"Partial super-powers" - czyli może nie "super", ale "OK" powers
Po śmierci doktora android wywołał sztucznie amnezję u jego syna i wmówił mu, że to on nazywa się Karth Arn, z całą historią włącznie. Prawdziwym imieniem Lone Wolfa jest więc Brin Londo, i tak też będą się do niego zwracać przyjaciele przez kolejne dekady. No, została tylko jeszcze jedna zmiana:
Android Karth już w kajdankach

Brin Londo pozbywa się więc starego pseudonimu i przyjmuje nowy: Timber Wolf. Trochę to życzeniowe myślenie, skoro na jego planecie nie ma żadnego timber, tylko same grzyby, ale nich mu będzie! Nie ukrywam jednak, że Mushroom Wolf zrobiłby na mnie większe wrażenie. 

Dlaczego Timber Wolf nie pojawiał się zbyt często w Silver Age? Podejrzewam, że - nie obraź się, Brin - był po prostu nieco zbędny. Jego partial super-powers to bycie supersilnym oraz nadludzkie umiejętności akrobatyczne; bycie supersilnym nie robi za bardzo na nikim wrażenia, kiedy w Legionie jest już trzech młodzieńców z mocami na kryptoniańskim poziomie; bycie świetnym akrobatą i poleganie na zręczności mogłoby nawet wypalić... gdyby nie Karate Kid, który pojawił się w Legionie niedługo potem. Nawet wątek romansowy nie wnosił nic szczególnie odkrywczego: samotny bad boy i poukładana legionistka to fabularna dynamika, którą wcześniej zaklepali sobie już przecież Ultra Boy i Phantom Girl. W latach sześćdziesiątych Brin nie ma więc miejsca, by szczególnie ewoluować; mignie czasem w sekwencji akcji czy scenie grupowej:

Trzeba wręcz było przypominać, kto to właściwie jest

Nie znaczy to bynajmniej, by w ogóle go nie było - w tym okresie jest przynajmniej jedna dosyć kulturowo ciekawa historia z nim w roli głównej, ale to już temat na osobne spotkanie. Lata siedemdziesiąte są dla niego dużo łaskawsze!

W pierwszej połowie tej dekady Legion otrzymuje bowiem nowe stroje - zaś Brin łapie się nie tylko na odświeżone ciuchy, ale i fryzurę:

Zaczyna też ewoluować w ciekawszą postać - wysuwa się bardziej na pierwszy plan, a scenarzyści akcentują cząstkę Wolf z jego pseudonimu: staje się bardziej zwierzęcy, agresywny i nieprzewidywalny. Nienajlepszy gracz zespołowy, często kłopotliwy i szorstki w obyciu - ale też i animalistyczny łowca, który samotnie jest w stanie wyciągnąć zespół z tarapatów. Nie przypomina wam to kogoś? I to jeszcze z tą fryzurą? 

Tak jest; the Legion did it first, i tym razem całkowicie na poważnie! Timber Wolf to proto-Wolverine; gdy w 1975 przyszedł czas na odświeżenie imidżu X-Menów nowym zespołem, dla nikogo nie było sekretem, że ten koleś z metalowymi pazurami to po prostu kopia Timber Wolfa. Artysta rysujący Brina powyżej nie miał jednak niczego za złe X-Menom...

 ...bo to on sam również ich rysował! Tak jest, Dave Cockrum pracował zarówno dla DC, jak i dla Marvela - i to on właśnie przeszczepił geny Timber Wolfa na nowy grunt. Na początku, gdy w 1974 zadebiutował jako przeciwnik numeru u Hulka, Wolverine wyglądał tak:
Kocie wąsiki najlepsze

Kiedy tylko ściągnął jednak maskę, fryzura i styl bycia nie zostawiały wątpliwości - to Timber Wolf zawitał w progi Marvela. W pierwszych zeszytach z Wolverinem, swoją drogą, wszyscy sądzili, że metalowe szpony to element jego kostiumu - gdy więc po raz pierwszy wysunęły się z jego gołej skóry, był to prawdziwy shock moment.

I jeszcze jeden detal - obiecuję, że ostatni! Timber Wolf załapał się również na rolę w kreskówce z 2006, gdzie został zinterpretowany w jeszcze bardziej zwierzęcej odsłonie - z futrem, kłami i problemami z samokontrolą:

Bardzo uroczym detalem było to, że jako że w serialu nie występują w znaczący sposób Light Lass oraz Ultra Boy, rolę wierzącej w bad boya dziewczyny przejmuje Phantom Girl - czyli co prawda wszyscy wymienili się partnerami, ale jako że obie te pary miały podobną dynamikę, to jest to przemyślany i naturalny remiks materiału źródłowego.

Poznaliśmy zatem Starfingera, jednego z retro-łotrów; do analizy trafił Timber Wolf, bohater może o skromnych początkach, ale sporym wpływie na późniejszą historię komiksu. Czyżby był więc to moment, by ruszyć naprzód w historii Legionu? A może potaplamy się jeszcze trochę w głębokiej Silver Age? Odpowiedź poznacie, jak zwykle... w przyszłości!




(Timber Wolf żył w przekonaniu, że jest androidem, zaś Light Lass - Ayla Ranzz - rozpoczynała karierę jako władająca błyskawicami Lightning Lass. A że stanowią jedną z legionowych par, aż prosi się o pytanie - czy androidy śnią o elektrycznych dziewczynach? The Legion did it first, Philip K. Dick!)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz