Okazuje się bowiem, że Maria była w ciąży i zdążyła po porwaniu urodzić córkę Hanka, Nadię. Dziewczynka trafiła więc do Red Room - tej samej złowrogiej instytucji, która wytrenowała na superagentkę Black Widow - i miała zostać rządową zabójczynią. Prawdziwy potencjał Nadii drzemie jednak w jej talentach naukowych; przekierowano ją więc do wydziału badawczego, gdzie dziewczynie udało się zreplikować badania jej ojca, wyprodukować pozwalające na zmianę rozmiarów Pym particles i w dzięki nim uciec z rosyjskiego Red Room.
To wszystko jednak tło; własna seria Nadii zaczyna się, gdy przybyła ona już do Stanów i ubiega się o obywatelstwo. Po byciu traktowaną w Red Room z kliniczną oziębłością, po całym życiu spędzonym w salach treningowych i laboratoriach wszystko jest dla niej wspaniałe, nowe i olśniewające; lody, pączki, muzyka, ubrania - oraz, przede wszystkim, inni ludzie.
![]() |
| Ms. Marvel nie później kryje zazdrości, że entuzjazm Nadii przełożył się na pokaźną zniżkę |
Całość zaczyna się więc jako klasyczna fish out of water story, gdzie Nadia musi nauczyć się rozglądać przechodząc przez ulicę, odbierać telefony czy ubierać się adekwatnie do sytuacji, zaś w nawigacji tych meandrów codzienności pomaga jej głównie niemłody już Jarvis, avengersowski odpowiednik batmanowskiego lokaja Alfreda. I nawet, jeśli pewne aspekty życia na wolności są dla niej niezrozumiałe, nadrabia entuzjazmem, ciepłem i optymizmem. W pięć minut zjednuje sobie urzędniczkę z biura imigracyjnego:
![]() |
| Nadia wydestylowana w jednym panelu |
![]() |
| "...I don't know that anybody has ever said that I inspire them." |
Zaczyna się to wszystko bardzo energicznie i słodko, ale przesłodzenie nikomu nie grozi - tak jak w jednym z paneli powyżej było widać, optymizm i otwartość Nadii to jej świadoma decyzja po traumatycznych przejściach w Red Room. Seria bardzo dobrze radzi sobie z czymś, co w teorii pisania nazywa się czasem care factor - poznajemy Nadię właśnie jako ten komediowy little ray of sunshine, a z czasem poznajemy coraz więcej jej historii i charakteru. Gdyby komiks rozpoczynał się od mrocznych doświadczeń z Red Room i superagent training byłoby to dla mnie o trzy klasy mniej ciekawe; jeśli jednak wszystko to jest stopniowo odkrywane i służy kontrastowi lub dyskusji z obecną osobowością Nadii, robi się to bardziej intrygujące - bo dotyczy postaci, którą już zdążyłem polubić.
![]() |
| Seria zmienia później rysownika - styl również cartoony, ale inaczej |
Dodatkową warstwą charakterologiczną jest to, że Nadia - podobnie jak Hank Pym, jej ojciec - cierpi na zaburzenia afektywne dwubiegunowe. Jest to oczywiście przedstawione z pewną dozą superbohaterskiej dramy, ale generalnie w naprawdę solidny sposób - i to nie tylko w samej historii, gdyż pod koniec jednego z zeszytów zajmujących się tym wątkiem mamy dwustronicowy wywiad z psycholożką zajmującą się bipolar disorder. Bardzo doceniam obecność tej problematyki i dyskusji nie tylko z perspektywy fanowskiej, ale i nauczycielskiej - pracuję z nastoletnią młodzieżą i nie zaskoczy chyba nikogo, że depresja, zaburzenia dwubiegunowe, nerwice lękowe czy spektrum autyzmu obecne są praktycznie w każdej klasie; czasem zdiagnozowane, czasem już leczone, zaś czasem ten proces jest dopiero w trakcie. Istnienie i normalizowanie takich wątków w komiksach - szczególnie w przemyślany i empatyczny sposób - to coś, czemu naprawdę mogę tylko przyklasnąć.
The Unstoppable Wasp punktuje też u mnie mocno za to, że optymizm, energiczność i entuzjazm Nadii się są leniwie i stereotypowo wytłumaczone jako efekt epizodów maniakalnych - to po prostu jej autentyczna osobowość. You have a mental health condition, but you are not your mental health condition, podsumowuje to w towarzyszącym komiksowi wywiadzie specjalistka, i są to słowa, które nieraz powtarzałem uczniom i uczennicom.
Dryfuję w dosyć poważne rejestry, ale nie dajcie się temu odstraszyć - to The Unstoppable Wasp to nadal komiks energiczny i wesoły jak sama Nadia; nie bez powodu napisałem na początku, że jego lektura zawsze poprawia mi humor. Ma wszystkie odpowiednie komponenty dobrego superbohaterskiego koktajlu: są w nim dinozaury i wielkie roboty; jest odpowiednia doza codzienności poza kostiumem, jak organizacja przyjęcia urodzinowego; jest teen romance w tle; jest galeria marvelowskich postaci traktowanych jak jedna wielka rodzina i krąg przyjaciół. Bo oczywiście prawnikiem, który prostuje problemy imigracyjne Nadii jest sam Matt Murdock, innymi słowy Daredevil, zaś przybraną matką Janet van Dyne, oryginalna Wasp. A Janet zna wszystkich; it's her superpower.
![]() |
| Identyfikuję się tu z Janet jak rzadko |
No i, oczywiście, Nadia i jej drużyna to nastolatki - może i wybitnie inteligentne, ale nie zawsze wybitnie mądre, co też dostarcza paliwa do komediowo-obyczajowych perypetii. Nawet w podbramkowych sytuacjach starają się jednak utrzymać ten obowiązkowy teenage cool:
![]() |
| Matt Murdock już wie, że znowu wpakował się w jakieś absurdy |
Lubię też serie, które obracają się we własnym, małym zakątku większych uniwersów; dlatego zresztą nie widzicie tu wpisów na temat sztandarowych tytułów z Avengers czy Justice League. Może to dlatego, że zwykle tytuły z mniej pierwszoplanowymi postaciami pozwalają autorom na nieco więcej swobody, zbudowanie własnej obsady drugoplanowej i nieprzejmowanie się wielkimi blockbusterowymi wydarzeniami? Daredevil to chyba gwiazda największego profilu w The Unstoppable Wasp; w roli pozostałych guest stars zobaczycie Mockingbird czy Moon Girl, zaś role łotrów numeru obsadzają Poundcakes, Beetle czy Finesse. Zawsze cieszą mnie takie wybory; skoro już wydawnictwo posiada bogatą bibliotekę postaci, warto robić z nich użytek!
Od strony technicznej jest jak najbardziej kompetentnie; nieco kreskówkowy, ekspresyjny styl dobrze pasuje do ogólnego tonu historii. Z paneli, na które zwróciłem uwagę pod kątem warsztatowym, mogę zaproponować na przykład taki:
Nie jest to długa seria - raptem cztery tomy - ale nie byłyby to komiksy, gdyby wszystko było proste! Piszę o jednej serii, lecz tak naprawdę w tych czterech tomach są dwie - pierwszy tom nosi tytuł Unstoppable!, i to on właśnie jest naszym dobrym punktem wejścia. Kolejne trzy to Agents of G.I.R.L., Fix Everything oraz G.I.R.L. vs A.I.M.; na wydaniu zbiorczym tych dwóch ostatnich znajduje się tytuł The Unstoppable Wasp: Unlimited, ale poza grzbietem okładki nigdzie go nie widzę - seria startowała po prostu ponownie pod numerem #1, ale kontynuowała wątki i styl z pierwszej. Zostaje więc tylko ostemplować The Unstoppable Wasp jako kolejny dobry punkt wejścia!











Brak komentarzy:
Prześlij komentarz