poniedziałek, 8 listopada 2021

Muzyczne Poniedziałki: na przestępczą nutę!

Folkowy standard w uwspółcześnionym wykonaniu? Zawsze daję się na to złapać!

Dick Turpin, bo to o nim mowa w tej balladzie, był osiemnastowiecznym angielskim rozbójnikiem - chociaż słowo rozbójnik zdecydowanie nie ma tej samej romantycznej aury, co brytyjskie highwayman. Chociaż w końcu zawisł za swe czyny, został zapamiętany został w legendzie jako śmiałek, dżentelmen, awanturnik i bawidamek; już nawet sama jego publiczna egzekucja była wydarzeniem, gdyż zgodnie z relacją z epoki nie okazywał strachu przed śmiercią, uprzejmie ukłonił się widzom, a na koniec - wisienka na torcie - sam skoczył z szafotu z pętlą na szyi, by nie kłopotać kata (a był to uprzejmy gest, bo hrabstwo York nie miało własnego kata i rolę tę musiał pełnić inny skazaniec).

Skąd w ogóle taka popularność podobnych legend otaczających przestępców, od Robina Hooda po Johna Dillingera? Jest to pewne wyrażenie ludowych potrzeb: antyautorytarnej figury, która może może i jest poza prawem, ale w głębi serca stanowi protector of the people. Kto jest ofiarą Turpina w utworze powyżej i w wielu innych tradycyjnych tekstach? Prawnik, sędzia; reprezentant władzy, za którą lud nie przepadał. Bardzo dobrze, jeszcze mu dokop mu, Dicky! - to był pewnie sentyment towarzyszący słuchaczom podobnych ballad. Ciekawostką jest też, że wyczyny znanych przestępców to był   świetny biznes w Anglii tego okresu; z okazji procesów i egzekucji drukowano sensacyjne broszury opowiadające o ich losach. A że były to historie w pierwszej kolejności efektowne, a dopiero w drugiej (lub piątej) prawdziwe - dawało to podwaliny kolejnym legendom.

Nie chcę przeciągać tego wpisu ponad miarę, ale właśnie ta tradycja groszowej literatury przestępczej stworzyła podwaliny pod kryminalne i awanturnicze pulp stories z początku dwudziestego wieku... które później dały początek amerykańskiej branży komiksowej. Zakończmy więc może bardziej tradycyjną wersją ballady o Turpinie:

A co do komiksów i wspomnianego wcześniej Johna Dillingera - zobaczcie tutaj, jak wystąpił jako przeciwnik Legionu!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz