Previously, on the Legion of Super-Heroes: Legion umarł! No, przynajmniej piątka osób świętująca urodziny Brainiaca 5. Okazało się bowiem, że puchary z coluańskiej kości słoniowej zostały wysmarowane najbardziej zabójczą trucizną we wszechświecie; morał z tego taki, że kość słoniowa to zawsze śliska sprawa. Tak czy inaczej, przez dwanaście godzin piątka legionistów i legionistek żegnała się z tym światem, a gdy wybiła godzina śmierci... ktoś zatrzymał czas!
Kontynuujemy dzisiaj tę dwuczęściową fabułę! Historia: Burial in Space!; autor: Jim Shooter; czas: kwiecień 1969.
| O, łysy mistrz ceremonii trzyma Biblię! |
Moja żona zwykła się śmiać, że w niedzielne poranki "ściągam Biblię z półki i idę ją studiować", mając oczywiście na myśli potężny omnibus Legionu. I czy właściwie nie ma racji? It's a book from which I get some comfort and weekly moral lessons! Na okładce dzisiejszego zeszytu wielkie litery BIBLE mają zapewne ukrócić wszelkie wątpliwości co do natury wydarzenia... ale religia musi się jakoś trzymać w przyszłości; w niedawno omawianym Holiday Special widzieliśmy, że Boże Narodzenie czy Chanuka nadal są celebrowane. Ale do rzeczy: co tam dziś słychać w trzydziestym wieku?
Otóż widzimy w końcu, kto zatrzymał czas na moment przed śmiercią piątki naszych postaci!
| "Seventh figure"? No bo szósty był nieujawniony jeszcze morderca-truciciel, który przybył napawać się swoim dziełem |
A cóż to za niebieski dżentelmen? Takie właśnie pytanie zadaje sobie przybyła na miejsce druga grupa Legionu:
| Jeśli w poprzedniej fabule chodziło wa po głowie, że widzimy tylko pięć osób - tu mamy odpowiedź, reszta była po prostu na tej czy innej misji |
Gość tłumaczy, że pochodzi z innego, bardziej rozwiniętego wszechświata; zatrzymać czas czy wygenerować mentalną energię zdolną niszczyć planety - to dla niego bułka z masłem. Seeronowie nie są jednak wszechmocni, i akurat potrzebują u siebie pomocy kogoś z innej rzeczywistości - a jeśli Legion zgodzi się pomocy tej udzielić, otruta piątka zostanie w rewanżu wyleczona.
If our buddies' lives are at stake... we don't have a choice! We'll go!, decyduje Ultra Boy, aktualny przywódca. Seeron czym prędzej przenosi grupę do własnego wymiaru, pozostawiając otrute osoby na Ziemi, zamrożone w czasie.
| Jest coś dziwnego w stylu, w jakim Win Mortimer rysuje czasem twarze, szczególnie oczy! |
Czas na - jak powiedziałby Deadpool na łamach Uncanny X-Force - historię stupid fake world, do którego tym razem trafiły nasze postacie!
| ...ale, za sprawą wszechobecnej automatyzacji i wygód, fizyczne możliwości Seeronów zanikły, niczym ludzkości w animacji Wall-E. The Legion did it first! |
Oczywiście jak zwykle się nabijam, bo koncept "specjalizacji" ras sięga jeszcze do Eloiów i Morloków z opublikowanej w 1895 powieści H. G. Wellsa. Seeronowie mają przynajmniej tę przewagę nad delikatnymi Eloiami, że wygody oraz skupienie na intelekcie przyniosły im owoce w postaci mental superpowers.
Ciekawy jest też design Seeronów. Widzimy tu pewien krok w popkulturze: kosmita to już niekoniecznie po prostu człowiek o zielonej skórze (jak Brainiac 5) lub z czułkami (jak Chameleon Boy), ale istota jeszcze bardziej fizycznie obca. Wielka, łysa głowa oraz ogromne czarne oczy przywodzą na myśl obraz grey alien, "szaraka" z ufologicznego folkloru. Czas na segment edukacyjny!
Obraz "szarego kosmity" może mieć wcześniejsze korzenie - w tym również powieść Wellsa - ale za wydarzenie wprowadzające go na dobre do kultury masowej uznaje się incydent z udziałem Barney'a i Betty Hill, pierwsze "współczesne" spotkanie trzeciego stopnia - takie z porwaniem na pokład UFO i w ogóle. Autentyczność historii to oczywiście cała wielka dyskusja, w którą wchodzić tu nie będziemy, ale relacja ta stała się wręcz mitem założycielskim ufologii: światła na niebie, łyse istoty o wielkich oczach, brakujący czas; a później - uzyskane pod hipnozą wspomnienia o fizycznej bezradności oraz badaniach medycznych na pokładzie UFO. Małżeństwo Hillów - i to małżeństwo międzyrasowe, co w z początku lat '60 było wciąż dosyć rzadkie - miało doświadczyć tego wszystkiego w roku 1961, ale książka popularyzująca incydent - The Interrupted Journey - ukazała się dopiero w 1966... w sam raz, by Jim Shooter mógł ją przeczytać i wprowadzić nieco inspiracji do pisanych właśnie komiksów!
Drugą pozycją ugruntowującą obraz "szaraka" była wydana w 1987 książka Communion, której autorem był Whitley Streiber. Sama książka to wspomnienia - według Streibera - z serii jego autentycznych kontaktów z obcymi; słynna stała się również za sprawą okładkowej grafiki autorstwa Teda Setha Jacobsa:
| Grafiki stworzonej, jak mówił sam autor, w ścisłej współpracy ze Streiberem |
Książka była bestsellerem, malowane szaraki patrzyły więc na świat swoimi hipnotycznymi oczami z witryn księgarń oraz artykułów prasowych; był to zapewne moment, kiedy osoby nawet niezainteresowane kosmitami wchłonęły ten obraz przez osmozę. Oczywiście, po drodze był jeszcze film Bliskie spotkania trzeciego stopnia z 1977 - ale ukazani w nim obcy pokazywali się na krótko i byli raczej niewyraźni, ukryci przez cień i światło.
Wróćmy już jednak do Legionu! Seeronowie zostali najechani przez rasę z jeszcze innego wszechświata, która poszła w kierunku rozwoju pure physical force. Najwyraźniej rozwinęli swoją muskulaturę do tego stopnia, że czyni ich ona niewrażliwymi na umysłowe moce Seeronów!
| W przyszłości na blogu pojawi się na pewno podobny koncept, ale w potężnym metatekstualnym sosie: Flex Mentallo, MAN OF MUSCLE MYSTERY! |
Legion ogląda taśmy z ataków najeźdźców, zaś Ultra Boy oznajmia, że mają a heck of a problem:
| Wszyscy są łysi; czyt to Seeronowie, czy najeźdźcy. Więcej o ówczesnej roli łysiny w komiksach poczytajcie tutaj! |
Legion bierze się więc ostro do pracy - pomagają im w tym całkiem fajne makiety okolicy:
| Star Boy pamięta o roli wypoczynku! |
Co ciekawe, na świecie Seeronów nie ma tak naprawdę pór dnia: twilight trwa tam nieustannie. Ultra Boy zarządza jednak osiem godzin snu, by cała drużyna wypoczęła - i zaczynają się zastanawiać, gdzie właściwie się rozłożyć, gdyż Seeronowie korzystają tylko z foteli. Ale - słysząc narzekania Chameleon Boya - fotel transformuje się błyskawicznie w łóżko; co technologia, to technologia!
Sam boss man nie może jednak usnąć; pojawia się tu jego wiodący wątek emocjonalny z tego zeszytu - waga odpowiedzialności:
| SMOOCH SMOOCH NECK NECK |
Cały ten smooching i necking nie daje spać biednemu Chameleon Boyowi! Kto wie, może dodatkowo go to irytuje, bo jego własne szanse na odrobinę smooching przepadły parę numerów temu.
| Mój fotel w gabinecie też często tak mnie hipnotyzuje! |
Z rana Chameleon Boy oraz Lightning Lad mogą odpłacić przywódcy za nocne hałasy:
| Strasznie bawią mnie te złośliwe uśmiechy chłopaków! Widać, że czekali na ten moment cały poranek. |
It's time for action! Legion wsiada w latający pojazd, który został im dostarczony na potrzeby zwiadu; jest szybszy niż ich standardowe flight-rings, przyjmują więc dar z wdzięcznością. Przy pierwszym kontakcie z najeźdźcami okazuje się, że nie są to proste bezmyślne stwory:
| Interlac - jak widać wspólny język nie tylko miedzygalaktycznie, ale i międzywymiarowo! |
Zgodnie z zapowiedzią z ramki narracyjnej, the action explodes - ale efekty są mierne. Nawet potężne ładunki ciskane przez Lightning Lada są ledwie w stanie ogłuszyć wrogów; Star Boy zwiększa masę swojego przeciwnika, ale potężne muskuły tego drugiego i tak radzą sobie z dodatkowym wyzwaniem; Ultra Boy co prawda jest silniejszy niż łysi, ale łysych jest więcej i wydają się w ogóle nie męczyć.
Kroplą, która przepełnia czarę, jest Tinya - Phantom Girl - znokautowana w momencie bycia w swojej solidnej, fizycznej formie:
| Obawy Ultra Boya zaczynają się ziszczać! |
A co słychać w kwaterze Legionu? Przybywają do niej tym razem Invisible Kid oraz Shrinking Violet - i znajdują zamrożonych w czasie przyjaciół oraz niedoszłego truciciela. Nie mają jednak pojęcia o całym zamieszaniu z innymi wymiarami. They're all dead! No heartbeat... No breathing... Nothing! W rezultacie otrzymujemy okładkową scenę pogrzebu w kosmosie:
| Hej, fajne kryształowe trumny, ale co stało się z cmentarzyskiem bohaterów i bohaterek na planetoidzie Shanghalla? Tej, na której spoczywa Ferro Lad i jedno z ciał Triplicate Girl? Oraz niezrównany heros Hate Face? |
No cóż, może miejsce tam się już skończyło! A my wracamy czym prędzej do innego wymiaru, gdzie fotel Seeronów pokazuje nam się od kolejnej strony:
| KLAPS! Uzdrowicielska gofrownica. |
"Egghead" to przezwisko, którym - jako że ci nie mają imion - Legion zwraca się do swojego znajomego Seerona. Pamiętajcie - jeśli i wy spotkacie kiedyś niemal wszechpotężną istotę z innego wymiaru, też nadajcie jej jakieś vaguely derogatory nickname, żeby woda sodowa nie uderzyła jej do wielkiej głowy! Ważne jednak, że zamknięta w gofrownicy Tinya szybko dochodzi do siebie.
Czas na rundę drugą walki z łysymi!
| Narzekam czasem na twarze Wina Mortimera, ale jego włosy bardzo lubię - i fryzurę Tinyi, i rozwiane w latającym pojeździe kłaki Ultra Boya! Naprawdę fajny detal. |
Skoro otwarta bitwa na ubitym polu się nie powiodła, Legion próbuje ufortyfikować się na pozycjach obronnych - i, wykorzystując swoje moce, wznosi błyskawicznie mury i wieże. Forteca broni dostępu do stolicy Seeronów... ale zbliżająca się armia łysych to nie jedyny konflikt, z którym musi sobie poradzić Jo!
| No, Jo? Krótka piłka! |
Nie ma jednak czasu na odpowiedź - łysi atakują! Gdy z zaskoczenia przebijają mur, Chameleon Boy nie jest zadowolony: Why weren't we warned? Was Ultra Boy sleeping on duty? Or did something distract him? Gdybyś tylko wiedział, Reep! Cała sytuacja zmusza Ultra Boya do uczciwej refleksji:
| Znowu te dziwne oczy! Jedna z reguł rysunku mówi, że każda kreska na twarzy postaci dodaje jej wizualnie lat; wybitnie widać to na środkowym panelu! |
It's a neat little character moment; Jo rozumie, że Tinya jest przecież legionistką i da sobie radę, a jego lęk przed jej utratą to właśnie to - lęk, a nie "odpowiedzialność" czy "rozsądek". If you love her, do your job and let her take care of herself! Ta zmiana nastawienia zostaje podkreślona przez odmienne niż ostatnio losy bitwy; łysi zostają z powodzeniem odparci z fortecy.
Była to jednak tylko niewielka wyprawa zwiadowcza. Co zrobić, gdy nadejdą główne siły? Jo ma pomysł:
| "Zapewne wielu z was zginie, ale jest to poświęcenie, na które jestem gotów" etc., etc. |
A że Seeronów jest jak mrówków, plan wypala! Z pomocą Legionu udaje im się odeprzeć najazd łysych:
| "We are triumphant! Great thanks, Legionnaires!" |
Ależ Eggy, odpowiada Jo, to wszystko wasza własna robota; my tylko podrzuciliśmy wam pomysł! Entuzjastyczny Egghead przyrzeka mu podczas celebracji zwycięstwa, że od tej pory jego rasa już nigdy nie będzie lekceważyć rozwoju fizycznego. Piękny morał, w sam raz na noworoczne postanowienie!
Czas więc podwiązać wszystkie wątki: grupa pomagająca Seeronom zostaje przeniesiona z powrotem na Ziemię, a wszyscy w kwaterze Legionu - uleczeni z wpływu zabójczej trucizny. Ale przecież... piątka z zeszłego numeru została przez pomyłkę wystrzelona w kosmos, więc lecznicza moc Seeronów nie może im pomóc! Cóż za szekspirowska tragedia.
Rozwiązanie jest jednak zdecydowanie mniej dramatyczne niż u Szekspira: Ultra Boy wyciąga po prostu wspomnianą w poprzednim zeszycie Miracle Machine i stawia wszystkich na nogi.
| "Sorry for the inconvenience, guys, we needed that shocking scene of you in the coffins for the cover!" |
No cóż, była to zupełnie zbędna komplikacja, ale tytuł Burial in Space! oraz "szokująca" Silver Age cover musiały mieć jakieś uzasadnienie! Marketingowo miało to na pewno sens, z perspektywy samej historii - meh, niekoniecznie.
Wszystko kończy się więc dobrze; Legion znowu jest wesoły i w komplecie, a nam zostaje tylko jedna kwestia: kto w ogóle otruł piątkę z poprzedniego numeru? Kto był tą zamrożoną w czasie figurą, której twarzy nigdy nie widzieliśmy? The answer - as usual - may SHOCK you. It's...
| ...just some random dude! |
Nie powiem - całkiem podoba mi się to rozwiązanie! Nie wszystko musi być wielkim planem groźnego superłotra... czasem Legionowi może się powinąć noga również w konfrontacji ze zwykłym drobnym przestępcą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz