niedziela, 26 września 2021

Panele na niedzielę: all adults are evil!

Którym nastolatkom nie wydaje się czasem, że cały świat jest przeciwko nim? Well, that's actually the case in today's adventure! Rok: 1967, scenarzysta: Jim Shooter, przygoda - The Outlawed Legionnaires!

Co tam dziś słychać w trzydziestym wieku? O, całkiem sporo; cały Legion jest zajęty. Jedna grupa stara się zapobiec transformacji gwiazdy w supernową - pompując w nią anti-atomic fluid ("we'll need at leat another thirty trillion gallons, Brainiac 5!"); inna broni mieszkańców planety Tartos przed czterorękimi najeźdźcami; jeszcze gdzie indziej Superboy - sam najwyraźniej robiący za całą grupę - pomaga przy awarii kosmicznego pociągu.

Wszystkie te misje zabierają naszemu super-hero club trochę czasu - gdy więc w końcu wracają na Ziemię, czeka ich nieprzyjemna niespodzianka. Science Police - zwykle dzielnie, choć mało efektywnie stojąca po ich stronie - oddaje w ich strony ostrzegawcze salwy i zmusza do lądowania!

Odpowiednie służby od razu biorą się za demontaż krążowników Legionu - i na nic protesty, the paperwork's all right:

Okazja do zaprezentowania fajnego przekroju rakiety
Do tej pory szliśmy przez tę historię w zawrotnym tempie, zatrzymajmy się więc na moment i omówmy kontekst historyczny. W mediach lat '50 i początku lat '60 niewiele było cnót większych, niż posłuszeństwo wobec autorytetów; dobry młody człowiek miał słuchać rodziców, nauczyciela, pana policjanta - i, oczywiście, rządu. Nie wiesz, co robić? Ask an older person. Ask your teacher. Ask the authorities. Nastawienie takie było jeszcze pokłosiem drugiej wojny światowej i wojskowej hierarchii, która wciąż była żywa w umysłach wielu obywateli - a pełen nuklearnej paranoi okres zimnej wojny tylko uczucia te potęgował. Jak kraj mógł pozwolić sobie na nieposłuszną młodzież w obliczu potencjalnej atomowej zagłady?

Zmiana nadeszła w latach '60. Po pierwsze, już w powojennych latach '40 i '50 zaczęto traktować nastolatków jako osobną grupę, gdzieś pomiędzy dziećmi i dorosłymi. Wcześniej generalnie chłopak z Kansas przestawał być dzieckiem, gdy razem z ojcem brał się za żniwa, a dziewczyna z Nowego Jorku - gdy szła zarabiać na rodzinę do fabryki odzieży; względna  prosperity lat powojennych dała jednak społeczeństwu więcej pieniędzy i czasu. A skoro młode osoby miały i jedno, i drugie, stały się łakomym kąskiem dla producentów i reklamodawców. Zaczęła powstawać skierowana do nich nastoletnia muzyka i moda; wykształciły się rozrywki, w których nowoczesnym nastolatkom wypadało uczestniczyć. Świat nie dzielił się już tylko na beztroskie dzieci i odpowiedzialnych dorosłych - zaczęto dostrzegać trzecią grupę, wciąż dysponującą wolnym czasem, ale posiadającą już swoje pierwsze finanse.

Po drugie, lata '60 przyniosły rewolucję kontrkulturową. Pojawiały się idee hipisowskie, alternatywne, pacyfistyczne; popularność rządu leciała na łeb, na szyję w obliczu krwawej klęski w Wietnamie, poboru wojskowego i stałej atmosfery zagrożenia przez Związek Radziecki. Czytając dzisiejszą historię, poszukajmy więc właśnie tych motywów; czegoś jeszcze parę lat temu nie do pomyślenia: odejścia od tradycyjnych autorytetów. Patrząc na dziwnie wrogą Science Police - pomyślcie o wojsku rozganiającym uczelnianą demonstrację czy policji tłukącej pałami uczestników marszu o równe prawa rasowe.

Legion naprawdę próbuje. Stara się być dobrymi młodymi ludźmi, którzy wierzą w literę prawa, a w obliczu dokumentów i rządowej pieczęci mówią grzecznie no tak, ma pan rację, przepraszamy za zamieszanie. Ale jak tu zachować zimną krew, gdy stawiają drut kolczasty i wywalają cię z własnego clubhouse?     

Krótka piłka ze strony Science Police - awanturująca się część Legionu zostaje odeskortowana prosto do aresztu. Co takiego stało się pod nieobecność Legionu na Ziemi? Rodzice pozostającej na wolności Duo Damsel próbują jej to wytłumaczyć przy szklance kalphtońskiego nektaru:

W trzydziestym wieku rząd nadal będzie kierował się polityką kadrową w modelu TKM

Well, as far as arguments go, this is actually not the worst one
Rodzice Duo Damsel podzielają poglądy nowego prezydenta - Boltax was right! Besides, daughter, I never did like the idea of your risking your life with that gang, mówi jej ojciec. Time for the 3-D tele-news! Czyżby to telewizja tak wyprała mózg jej rodziny?

Nazajutrz aresztowani członkowie Legionu zostają wypuszczeni na wolność - z zastrzeżeniem, że mają powstrzymać się od superbohaterskich aktywności. Nie da się jednak powstrzymać ptaka przed lataniem, a Legionu przed heroicznymi wyczynami - gdy tylko widzą wykolejającą się kolejkę jednoszynową, ruszają do akcji. Colossal Boy rośnie i łapie część wagonów, a Light Lass zmienia masę innych, by mogły delikatnie opaść na przygotowaną przez Element Lada miękką powierzchnię; ładny popis współpracy. Niestety - świadkami wszystkiego są policjanci w cywilu i bohaterska grupa kończy przed sądem.   

Jeśli dziesięć lat ciężkich robót to lżejszy wyrok, to strach pomyśleć, jaka była propozycja computo-jury!
Myślicie, że to koniec problemów Legionu? Gdzie tam; gdy wychodzą z sali sądowej kombinując, że może polityczne wpływy Princess Projectry (an actual princess, to remind everybody) pozwolą jakoś wykaraskać się z opałów, zostają zaatakowani przez agresywny tłum. W ruch idą kamienie i pięści. Hey, guys!, woła na widok Legionu jeden z prowodyrów, look what slime just oozed into the neighborhood! Shouldn't we clean it out?

Science Police zgadza się, że tym razem Legion działał w samoobronie - największym problemem wynikającym z bójki jest więcuraz Projectry; jeden ze zbirów zdołał zakraść się od tyłu i przylutować jej jakąś sztachetą w potylicę, mordobicie na weselu style.

Dochodzi dodatkowy stres - Legion mógłby zabrać Projectrę do szpitala raz-dwa, ale nie wolno im przecież korzystać z mocy czy flight rings; muszą więc czekać na karetkę jak zwyczajni obywatele. I chociaż Projectra nadal dycha, ulatnia się wszelka nadzieja na załatwienie problemów kanałami dyplomatycznymi - ranna członkini Legionu musi zostać w szpitalu.

Tym razem przenosimy się do rodzinnego domu Lyle'a Norga, Invisible Boya - aktualnego przywódcy Legionu. Czeka go tam niemiła niespodzianka - jego zazwyczaj pełna wsparcia matka nie dość, że nie dyskutuje z nowym prawem, to do tego wręcz spaliła jego superbohaterski kostium!

A czy wy nadal macie w domu fizyczny notatnik z numerami telefonów?
I dokąd prowadzi kabel pluskwy? Lyle dyskretnie sprawdza - i otrzymuje największy cios do tej pory; przy aparaturze do podsłuchu siedzi nikt inny, jak jego właśni rodzice! Get ready, dear; mówi klikający na miniaturowym komputerku ojciec; he'll be calling his partners any minute! Jego matka kiwa głową i potwierdza, że jest gotowa na robienie obciążających syna notatek. Czy nie jest to kolejny wymiar nastoletniego koszmaru? 

Na szczęście Lyle posiada ukryty w tajnym schowku sekretny komunikator Legionu, tak zwaną elektro-pudernicę. Nawiązuje więc łączność z Brainiakiem 5:

Tymczasem, na więziennej planetoidzie Takron-Galtos, do której Legion wysłał wcześniej niezliczonych łotrów...

Zmywanie tarą!
Niewesoło! Grupie będącej wciąż na wolności powoli kończą się pomysły- ale decydują się na jeden ostatni, desperacki krok - wizytę prosto u R. J. Brande'a, najbogatszego człowieka we wszechświecie i sponsora Legionu. Generalnie R. J. Brande (najwyraźniej francuskiego pochodzenia, gdyż jego inicjały rozwijają się do René Jacques) to taki kosmiczny wujek Sknerus, ale jeszcze bardziej dobroduszny; rywalizuje nawet okazjonalnie z drugim najbogatszym człowiekiem we wszechświecie, niczym Sknerus z Flintheartem, swoim finansowym nemezis. Ale nie w tej historii! Podobnie jak wszyscy dookoła, René nie ma ochoty podać Legionowi pomocnej dłoni - ani nawet ręki na dzień dobry. 

Jeśli już, to nogę na do widzenia
Wzywa więc strażników, oskarża Legion o napad... i naszej grupie zostaje tylko salwować się ucieczką przez okno - a że gabinet R. J. Brande'a jest wiele pięter nad ziemią, Chameleon Boy ratuje sytuację zmieniając się w spadochron. Gorzej, że nawet i grupa niebędąca w więzieniu Takron-Galtos jest już teraz uciekinierami wyjętymi spod prawa - i to z nagrodą za ich pojmanie!

They literally go underground!
Pada w tym momencie ważna deklaracja: the Legion has never defied the law before... but now it's the law that turned against us! Owszem, Legion zawsze miał w swoich szeregach nastoletnich buntowników - tu jakiś Ultra Boy, tam Timber Wolf - ta historia jest jednak pierwszym punktem, w którym cała grupa decyduje, że prawo ich zawiodło. Kryją się więc po kanałach, trafiając w zapomniane ich obszary - aż trafiają na zamaskowane przejście, które prowadzi ich do... 

Ten Luthor! To był gość!
Nie znajdują może w laboratorium sprzed tysiąca lat jakiejś sekretnej broni, która odwróciłaby ich losy, ale mają przynajmniej jedzenie, ubrania i moment na złapanie tchu. Czas najwyższy przyjrzeć się antagoniście dzisiejszej fabuły - oto Kandro Boltax, nowy prezydent!

Pan prezydent nie ma na sercu dobra obywateli? Jest wręcz - *gasp!* - łotrem? Szaleństwo!

Widzimy tu krótką rozmowę przez telemonitor, którą prezydent prowadzi z nadzorcą więzienia Takron-Galtos: okazuje się, że ten drugi - za pełną prezydencką aprobatą - zrobił z więzienia swój prywatny folwark, wykorzystuje więźniów do wykopywania klejnotów i nie ma zamiaru nikogo stamtąd wypuszczać, bo to dla niego darmowa siła robocza. Prywatyzacja więziennictwa pełną gębą! Prezydentowi jest to bardzo na rękę - wolałby, żeby Superboy i reszta kompanii zniknęli tam na zawsze. Ba, prezydent jest fanem więzień tak wielkim, że ma i swoje własne, ukryte za fałszywą ścianą gabinetu! A kogo tam przetrzymuje?

Uwięziony syn Boltaxa stosuje sprawdzoną jeniecką metodę - nie wchodzi w żądne interakcje, nie jest skłonny powiedzieć nawet ojcu, która godzina. Siedzi po prostu jak posąg - i ożywia się dopiero, gdy Boltax opuszcza jego celę:

The Great Escape!

Nie bez pwwodu przywołuję tu tego filmowego klasyka! Premiera The Great Escape ze Stevem McQueenem miała miejsce 1963, i film ten wrył się mocno w ówczesną masową wyobraźnię. W okresie tym historie o jeńcach wojennych cieszyły się sporym powodzeniem; od drugiej wojny było już na tyle daleko, by nie były nieprzyjemnie realne, ale wciąż stanowiły pożywkę szczególnie dla chłopięcych fantazji. Być otoczonym wrogami i zdanym wyłącznie na siłę własnego charakteru i intelektu? Sformułować odważny plan ucieczki i prowadzić pełną napięcia grę ze strażnikami? Nie wyjawić żadnych sekretów mimo najgorszych tortur, a może i wykraść tajemnice z serca fortecy wroga? As far as adventure stories get, this is hard to beat! Nie jest to pierwszy razy, gdy widzimy podobne motywy na stronach Legionu; jedna z historii, które chronologicznie pominęliśmy, była zatytułowana The Super-Stalag of Space - i oczywiście był to prisoner of war movie, but with our familiar superheroes.  

Odbić przyjaciół z planetoidy Takron-Galtos to trudne zadanie - ale, na szczęście, niektórzy z aresztowanych członków Legionu nie zostali jeszcze na nią przeniesieni. Legion ma więc okazję, by zorganizować daring prison break! Invisible Kid odwraca uwagę strażników, Karate Kid nokautuje ich z zaskoczenia; później zaś tak zwanym ciosem z karata rozbija więzienną bramę. Zbyt śmiałe? Tak - bo to wszystko tylko manewr dla odwrócenia uwagi!  

Legion nie tylko odbija część członków, ale odzyskuje też nieco wyposażenia - jak ich pozwalające na latanie flight rings. Zbliżamy się już do finału - czas pokrzyżować plany prezydenta!

Espionage Squad to pod-zespół Legionu od misji wymagających intryg i subtelności - przywódcą jest zmiennokształtny Chameleon Boy, zaś wśród innych członków znajdują się Phantom Girl, Invisible Kid... you get the idea.
Espionage Squad formułuje więc całkiem fajny plan na infiltrację prezydenckiego pałacu:

Naprawdę kreatywne zastosowanie mocy Duo Damsel! Na pewno dużo ciekawsze, niż standardowe "zrobię coś prostego - ale dwa razy szybciej"
Okazuje się jednak, że godziny obserwacji nie przynoszą nic ciekawego - Boltax zajmuje się nudną papierkową robotą, nie ma pod ręką żadnej super-maszyny czy nadajnika fal telepatycznych. Największe dostępne mózgi Legionu - Brainiac 5, Invisible Kid i Bouncing Boy - siadają więc rozkminiać, w jaki sposób Boltax mógł tak szybko podporządkować sobie całą planetę. I to właśnie Bouncing Boy wpada na rozwiązanie:

Historia rozdziela się tu na dwa wątki - w jednym widzimy, jak Legion na Ziemi toczy bój o dostarczenie odtrutki do rezerwuaru wody; drugi ukazuje ucieczkę pozostałej części drużyny z Takron-Galtos. Oba kończą się wielkimi znakami zapytania - Brainiac 5 już miał wlać antidotum gdzie trzeba, ale tajemniczy napastnik znokautował go w ostatnim momencie ciosem w głowę; więźniowie Takron-Galtos uciekają, ale czy planetoida nie jest zbyt daleko, by zdążyli przybyć na pomoc?

My jednak wiemy, że istocie Brainiac 5 didn't come through - leży gdzieś tam bez czucia!
Ale - double twist! - prysznic z rezerwuaru pozwala strażnikom odzyskać zmysły i zwrócić się przeciwko Boltaxowi! Jakim cudem?

>GASP!<

Kolejna flesh-like rubber mask! I do tego nasz łotr niemal dosłownie mówi "if not for those pesky kids, I would have gotten away with it" - dwa lata przed premierą Scooby Doo!
Hej, to nasz stary znajomy, Universo! Pamiętacie go pewnie z tej historii - próbował on pozbyć się członków i członkiń Legionu zastawiając na nich pułapki w rozmaitych miejscach i erach historycznych, i został pokonany wyłącznie dzięki interwencji jego dręczonego wyrzutami sumienia syna. Rond - tak bowiem młody ma na imię - uratował sytuację po raz kolejny, tym razem wlewając antidotum powalonego Brainiaca 5 gdzie trzeba. Opisuje też, w jaki sposób jego łysy ojciec wydostał się z więzienia i przejął dzięki zamachowi władzę... ale to już musztarda po obiedzie. Mieszkańcy Ziemi odzyskują wolną wolę, Universo jest w rękach policji, a Legion głosuje na miejscu, czy w uznaniu zasług Ronda uczynić go honorowym członkiem grupy. Odpowiedź może być tylko jedna: 

Ominąłem tu sporo sekwencji akcji, by przesadnie nie wydłużyć wpisu - chociaż wiele z nich było całkiem kreatywnych i napisanych z niezłym wyczuciem napięcia! Bardzo lubię tę historię; nie dość, że odwołuje się do klasycznych nastoletnich lęków - wszyscy dorośli są źli, nikt mnie nie rozumie - to wręcz rozszerza je na bardziej ogólne ogólne lęki epoki - upadek autorytetów i utratę zaufania do nich. Do tego mamy tu małą prison plot, małą heist plot - cały czas coś się dzieje! W naszym ostatnim spotkaniu z Universo narzekałem nieco, że choć wprowadzony był jako mistrz hipnozy, nie robił z tego talentu użytku; tutaj zostało to naprawione z nawiązką. Gdybym czegokolwiek miał się czepić, to tylko powtórzenia manewru z odnalezieniem kryjówki sprzed tysiąca lat - widzieliśmy to już podczas boju z Computo the Conqueror; wówczas była to siedziba Batmana, dziś Luthora. 

Historia The Outlawed Legionnaires! jest też kamieniem milowym zupełnie innego rodzaju - wraz z nią zamykamy drugi z trzech zbiorczych tomów Legionu z Silver Age. Ależ ten czas leci! Ledwie zaczynaliśmy, a już został nam raptem jeden omnibus do końca lat sześćdziesiątych. Co więc zobaczymy w finałowych odcinkach naszych spotkań z Legionem z tej epoki? Jimmy'ego Olsena w trzydziestym wieku! Nową członkinię zespołu! Dungeons & Dragons stuff! Egzystencjalne dylematy! Nowe stroje! Czarownika, który jest actually creepy!

I co jeszcze? Tego już, jak zwykle, dowiecie się dopiero... w przyszłości!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz