Ostatnio pisałem częściej o Marvelu - czy to komiksowy Obcy pod ich szyldem, czy to nieskończone wpisy o X-Menach - zmieńmy więc dziś biegi i zobaczmy, co tam dobrego upichciła Distinguished Competition, jak to mawiało się w latach '60! Jedną z potraw na pewno godnych ostatnio skosztowania jest seria World's Finest: komiks pięknie narysowany, klasycznie humanistyczny w wymowie, pełen humoru oraz inspiracji sześćdziesięcioletnimi klasykami - a zarazem, jak sądzę, przystępny dla nowicjuszy. Same pochwały, a to dopiero pierwszy akapit; strach pomyśleć, co będzie dalej!
![]() |
| Okładka pierwszego tomu wydania zbiorczego! |
Ha, znowu mam was w moich sidłach - nim przejdziemy dalej, czas na obowiązkowe tło historyczne! World's Finest to tytuł-instytucja; magazyn ten pojawił się po raz pierwszy już w 1941 jako antologia komiksów o powiększonej liczbie stron. A któż mógł firmować ją swoimi gębami, jeśli nie najpopularniejsze postacie wydawnictwa - Superman, Batman i Robin?
Dlaczego nie prezentuję powyżej okładki numeru #1? Ano widzicie, jeśli chcecie kogoś po komiksiarsku wkręcić, możecie zlecić takiej osobie poszukiwania World's Finest #1 z 1941; zeszyt taki po prostu nie istnieje. Pierwszy numer wydano bowiem jako World's Best Comics; najprawdopodobniej zmiana tytułu wynikała z prawnych komplikacji: na rynku był już obecny inny magazyn pod nazwą Best Comics, więc DC postanowiło się nie szarpać o drobiazgi i ustąpiło.
Przez osiemdziesiąt lat World's Finest stało się jedną ze sztandarowych pozycji wydawnictwa. Poza Supermanem, Batmanem i Robinem pojawiała się tam cała masa innych postaci; w założeniu był to stół rozmaitości, który mógł zarówno ucieszyć fanów ("ooo, nareszcie Metamorpho dostał jakąś historię!") jak i stanowić przyjazny czytelniczy punkt wejścia ("kim jest ten łucznik z seksownym wąsem z dzisiejszej historii, muszę dowiedzieć się o nim więcej!"). Superman i Batman występowali początkowo w odrębnych historiach, ale z czasem zaczęli się spotykać - bynajmniej nie po to, by toczyć ponure boje jak z komiksów Franka Millera czy filmów Snydera, a działać wspólnie i być najlepszymi przyjaciółmi, pełnymi wzajemnej sympatii oraz szacunku. World's Finest to komiksy, w których nawet chronicznie ponury Batman uśmiecha się okazjonalnie i po przygodzie poklepuje po plecach Supermana i Robina.
Mark Waid, scenarzysta najnowszej inkarnacji magazynu (technicznie rzecz biorąc: Batman/Superman: World's Finest, 2022), rozumie to wszystko doskonale.
![]() |
| Cała filozofia World's Finest w dwóch panelach! |
Waid jest instytucją nie gorszą niż World's Finest. Ten urodzony w 1962 scenarzysta znany jest z ciepła, humanizmu oraz wiary w klasyczny koncept heroizmu; pracował miedzy innymi przy Flashu, Fantastycznej Czwórce czy Daredevilu, w każdy z tych tytułów wnosząc swoje optymistyczne przesłanie. Najbardziej znaną pracą Waida jest zapewne napisana dla DC seria Kingdom Come: alternatywna rzeczywistość, w której nowe pokolenie superbohaterów (właściwie brutalnych antybohaterów na modłę lat '90) zostaje nauczone moresu przez klasycznych herosów. Kingdom Come stanowiło wręcz manifest, programową odpowiedź na ekscesy Dark Age of Comics; na ten cyniczny, brudny styl spopularyzowany w 1986 przez Alana Moore'a (Watchmen) oraz Franka Millera (The Dark Knight Returns).
Zaryzykowałbym stwierdzenie, że filmowy gatunek superbohaterski przeżywa właśnie swój Dark Age niemal identyczny z tym komiksowym sprzed lat: krach wywołany komercjalizacją oraz zwrot ku cynizmowi/komentarzowi metanarracyjnemu (na różne sposoby: The Boys, Deadpool, Invincible). Co ciekawe, nawet Mark Waid pokusił się swego czasu o stworzenie swojej historii o "złym Supermanie" - Irredeemable - ale nawet ona kończyła się jasną, optymistyczną nutą: esencja centralnego antybohatera mogła ostatecznie znaleźć odkupienie przenikając do naszej rzeczywistości... i inspirując twórców Supermana, Joe Shustera i Jerry'ego Siegela.
Dopasowanie scenarzysty do magazynu jest więc idealne! Otwierając World's Finest Waida nie spodziewajcie się mrocznych antybohaterów czy dylematów moralnych jak z X-Force; ten komiks, podobnie jak Tom Strong Moore'a, hołduje idei rekonstrukcji - rekonstrukcji obrazu superbohatera, rekonstrukcji naszego własnego humanizmu i optymizmu.
![]() |
| "Humans are in danger. We act. It's that simple." |
Po raz kolejny - filozofia Waida skondensowana w jednym panelu! I, jak widzicie, na łamach dzisiejszego komiksu spotkamy nie tylko Supermana, Batmana i Robina; swoje pięć minut dostaną też Metal Men, Metamorpho czy Doom Patrol:
![]() |
| Seria jest nieustannie chwalona za ekspresyjną, nieco kanciastą kreskę Dana Mory - i w pełni się z tym zgadzam! |
Dan Mora wymienia wśród swoich inspiracji rysowników takich, jak Bruce Timm (znany z licznych animacji DC), Ryan Ottley (Invincible) czy Mark Bagley (Ultimate Spider-Man) - wszystko to widać jak na dłoni, ale mieszanka jego autorstwa jest nowocześniejsza, często czystsza w designie. To doskonały angaż do kolorowej historii superbohaterskiej - i podejrzewam, że Dan Mora trafi teraz na listę śledzonych przeze mnie artystów, niezależnie od postaci czy wydawnictwa, z którym akurat będzie pracował!
Powyżej pojawia się Doom Patrol, którego założyciel - Niles Caulder - ma swoje za uszami (przynajmniej od czasu przewrotnej interpretacji Granta Morrisona). W fabule otwierającej World's Finest objawia się straszliwy łotr Devil Nezha, zapieczętowany przed wiekami dzięki poświeceniu starożytnych azjatyckich herosów; gdy Batman - szukając możliwości ponownego uwięzienia go - konsultuje się z doktorem Caulderem, metody geniusza na wózku okazują się kością niezgody:
Piszę tu o "mainstreamowym" Batmanie, gdyż World's Finest to seria luźna pod kątem kanoniczności: opowiada o pierwszych latach współpracy Batmana i Supermana, kiedy dopiero się nawzajem poznają. Jako komiksiarz z dekadami na karku powiem wam to samo, co praktycznie każda inna osoba siedząca długo w tym hobby: cały koncept "kanoniczności" to jedno wielkie mambo dżambo, smoke and mirrors, i nie należy się tym szczególnie przejmować. Tak zwany "kanon" jest stale ruchomy i nie chodzi tu wcale o wielkie Kryzysy na Nieskończonych Ziemiach, a o zwykły czytelniczy odbiór: kiepskie historie są stale filtrowane przez czas lub nadpisywane nowymi wersjami. Działa to też w drugą stronę; czy historia The Killing Joke jest "kanoniczna"? Nie była pisana z takim założeniem, ale okazała się na tyle wpływowa, że jej elementy (jak Joker strzelający do Barbary Gordon) przeniknęły do ogólnie przyjętego kanonu (koncept byłej Batgirl na wózku ewoluującej do roli Oracle wybitnie chwycił). Niby istnieje jakaś "oficjalna" mitologia, ale stale się ona rozjeżdża - nawet przy tytanicznej pracy redaktorskiej nie sposób utrzymać na długo kreatywnej spójności wśród setek postaci. Żeby już nie mielić tego tematu - jeśli ktoś czuje potrzebę dopytywania "która z tych sprzecznych historii jest kanoniczna?", należy na to odpowiedzieć prosto - "po pierwsze, kanon sranon; po drugie: ta, która podoba ci się bardziej".
Jeśli macie ochotę podręczyć fana X-Menów, możecie na przykład zapytać: czy Magneto jest ojcem Scarlet Witch? i obserwować, co będzie się działo. Instynktownie odpowiedziałbym "tak", gdyż do takiego stanu rzeczy jestem przyzwyczajony, ale aktualna odpowiedź brzmi "nie" - głównie za sprawą tego, że filmy wrzuciły ją do worka z Avengersami, wydawnictwo zdecydowało się więc ograniczyć jej związki z mutantami również w komiksach. Minie jednak dekada lub dwie, filmy pójdą w odstawkę, ktoś wymyśli nową fajną historię lub przypomni sobie, że "za moich czasów było inaczej" - i sytuacja ponownie się odwróci, moje znów będzie na wierzchu. Tak to cyklicznie działa; naprawdę, gdy widuję w internecie bojowników i oburzaczy o "kanon" lub "lore", w głębi duszy życzę im tylko szerszej perspektywy... która przychodzi z czasem. No dobra, dość już tych refleksji dziadowskich!
Świat World's Finest - być może w pełni kanoniczny, być może trochę, być może wcale (jak już ustaliliśmy, samo to pytanie jest generalnie bez znaczenia) - pokazuje początki współpracy wielu czołowych postaci DC; to przeurocza mieszanka ducha szalonej Silver Age z lat '50 i '60 (kiedy współpraca ta faktycznie była świeża, na poziomie tekstu oraz poza nim) ze współczesną estetyką oraz wrażliwością. Historie są zdecydowanie osadzone we współczesności, z komputerami i komórkami; Robin to jednak nadal nastoletni Robin, jeszcze nie dojrzały Nightwing.
![]() |
| Włosy Supergirl są jak żywcem wyjęte z serii Supergirl: Woman of Tomorrow rysowanej przez Bilquis Evely - o również nieokreślonej kanoniczności, ale zdecydowanie definiującej dla współczesnego ujęcia postaci! Myślę, że Dan Mora celowo nawiązuje tu wizualnie do tego komiksu; nawet kostium jest bardzo podobny, różniący się tylko wysokością butów oraz kilkoma złotymi akcentami. |
To wątek ciągnący się przez kawał serii: Robin i Supergirl byli na randce, lecz chociaż oboje są na swój sposób fantastycznymi osobami - była to zła randka. Mimo wszystko - trzeba jednak pokazać profesjonalną twarz i jakoś współpracować w obronie świata! Są tu tony komizmu, od Batmana podpuszczającego Robina ("ej, zobacz jaka fajna dziewczyna - wręcz SUPER, hehe - zapytaj ją może, co robi w weekend"), aż po...
![]() |
| "I'm not letting you change your identity over one bad date." I tak, na szkicu Robina widzimy pierwszy szkic kostiumu Nightwinga - tzw. kostium disco - z lat '80! |
Przebieg samej złej randki widzimy dopiero po iluś numerach serii, nie będę więc psuł tej przyjemności! Zdradzę tylko, że Mark Waid po raz kolejny wychodzi tu z ciepłym, ludzkim przesłaniem: czasami to nie jest niczyja wina, czasami po prostu dwie osoby nie zatrybią razem tak, jak obie by chciały.
![]() |
| I nie jest to lukrowana słodycz: Supergirl Waida to już ta współczesna Supergirl, post-Woman of Tomorrow, z mocno zaznaczonym tragicznym kompleksem ocalałej. |
W innej fabule pojawia się zaś młody ocalały z innego świata, który - jako że jest obdarzony supermocami - trafia pod opiekę Supermana. Dojrzałemu herosowi trudno jednak pogodzić bohaterskie obowiązki z treningiem nastoletniego chłopaka...
![]() |
| Parsknąłem śmiechem na głos: to dokładnie to, co Superman zrobił z Supergirl w Silver Age! |
Specjalnie dla was ściągam właśnie z półki omnibus Supergirl: The Silver Age:
![]() |
| Action Comics #252, maj 1959; scenariusz Otto Binder, rysunki: Al Plastino! |
Tak, lata '50 to inne czasy; ważne było wtedy, by Kara przeżywała własne przygody, miała secret identity i nie była nieustannie w cieniu Supermana - sierociniec był skleconym na szybko uzasadnieniem, i jakoś nikt nie pomyślał dłużej nad tym, że Superman właśnie oddał kuzynkę do sierocińca. Wiele scen z World's Finest jest właśnie takich: dla laików będą sensowne i osadzone w kontekście (Supergirl rzuca krytyczne komentarze, bo jest tu zła na kuzyna), ale weterani będą kwiczeć ze śmiechu.
Kto więc może pomóc w opiece nad nastolatkiem z supermocami? Cieszę się, że pytacie...
![]() |
| ...Teen Titans! W klasycznym składzie z lat '60 - tak zwanej Fabulous Five - o którym napisałem tony tekstów - dosłownie analizując *każdy jeden zeszyt* z Silver Age! Osoby czytające ten cykl wiedzą na przykład, że Wonder Girl nosi tu już drugi kostium, ten z historii z 1969. |
Słowa nie wyrażą, jaką radość przynosi mi zawsze oglądanie klasycznych Tytanów w nowoczesnych interpretacjach - plus ta rozmyta ręka machającego Kid Flasha! Dan Mora i Mark Waid spełniają po prostu moje fanowskie marzenia; a co by było, gdyby zreinterpretować współcześnie te stare historie z Tytanami? Jest nawet mój ukochany klasyk: boxing glove arrow!
![]() |
| Zwróćcie też uwagę na to, jak Dan Mora używa sylwetki Speedy'ego w miejsce klasycznych gutters! Elegancki manewr. |
Młody bohater musi w tej historii nauczyć się o roli moralności oraz granic, których przekraczać nie można; it's a very Mark Waid story, co można poczytać zarówno jako przykład autorskiej konsekwencji, jak i lekkiego męczenia buły ("a Waid znowu o jednym"). Myślę jednak, że fabuły takie - szczególnie w erze niewymagającego cynizmu - są zawsze potrzebne!
W innej historii Jimmy Olsen - najlepszy kumpel Supermana - w wyniku uczciwego dziennikarskiego śledztwa odkrywa, że Bruce Wayne... popełnił morderstwo?! Oczywiście, najpierw przychodzi z tą historią do Clarka Kenta, ale co dalej? Przecież dziennikarz, podobnie jak superbohater, ma etyczne obowiązki.
![]() |
| Kolejna świetna strona Dana Mory - poszczególne etapy śledztwa nie są zamknięte w klasycznych kadrach, a wpisane w sylwetkę Jimmy'ego. |
To jest Jimmy Olsen od poważniejszej strony; od tej bardziej szalonej - mamy też powrót do jego licznych transformacji! Nie jest to analiza tak głęboka, jak w nagrodzonym Eisnerem komiksie Matta Fractiona, ale hej - World's Finest nie ma w końcu dwunastu zeszytów na samego Olsena.
![]() |
| Więcej o historii Jimmy'ego oraz tych dziwacznych transformacjach znajdziecie tutaj; to zaskakująco kluczowa postać dla analizy komiksu superbohaterskiego - choć nie wygląda! |
A skoro pokierowałem was już do wpisu o Legionie Superbohaterów - jeszcze jedna ciekawostka; Mark Waid przyznaje, że kluczowym dla jego twórczości momentem było przeczytanie w dwóch zeszytów przygód Legionu z 1968: tych z czarnoksiężnikiem Mordru, które sam określiłem jako the last great Silver Age Legion story (pierwsza część - druga część). Wiele to tłumaczy, i być może właśnie dlatego nadajemy z Waidem na tak podobnych falach!
Na tym etapie wiecie już pewnie wszystko, co o World's Finest wiedzieć należy: to antologia pełna uśmiechniętego, klasycznego superheroing (chociaż niepozbawiona mroczniejszych momentów!), pełna inspiracji latami '60 oraz angażująca cały wianuszek postaci (ale Superman, Batman i Robin są zdecydowanie wiodącą trójką). Czy mówi coś szczególnie nowatorskiego? Nic, czego Mark Waid już wcześniej by nie wykładał; największą innowacją są raczej niektóre z pomysłowych, dynamicznych grafik Dana Mory. Piszę dziś o World's Finest właśnie z racji na to, że wraz z numerem #29 Dan Mora opuszcza magazyn - jest to więc świetny moment, by zapoznać się ze spójną całością jego dokonań na tych łamach!
![]() |
| Strój Supermana powstał z inspiracji kostiumami cyrkowych siłaczy - w jednej z historii Clark pracuje więc jako cyrkowy siłacz właśnie! Cute. |
Na koniec: jeszcze kilka uroczych nawiązań! W przelocie pojawia się postać wspominająca o...
![]() |
| ...Kraklow! Wspominają naszych! |
Jeśli ktoś nie pamięta - Kraklow pojawił się w 1965 jako wróg Ripa Huntera, podróżnika w czasie; jego łotrowskim planem było przejąć władzę nad Polską. Nie żartuję, zobaczcie to na własne oczy! A skoro Bruce Timm to artystyczna inspiracja Dana Mory, to Mark Waid pozwala mu na sparodiowanie ikonicznej animowanej wejściówki jego autorstwa:
![]() |
| Bat-Mite! |
Mr. Mxyzptlk to klasyczny komediowy antagonista Supermana; psotny imp z piątego wymiaru, all slapstick, hijinks and causing mischief - zaś Bat-Mite to jego dobry znajomy: inny imp będący wielkim fanem Batmana. W jednej z komediowych fabuł World's Finest widzimy cały zastęp podobnych impów z piątego wymiaru wojujący o to, który ziemski superbohater jest najlepszy... a niektóre ich ciosy są po prostu zbyt niskie:
![]() |
| pfffhahahaha |
Nie będę więc wam wciskał, ze World's Finest to nie wiadomo jak wysoka sztuka - ale, podobnie jak Batgirls rok temu, idealnie wpisuje się w moją definicję lekkiej, wakacyjnej rozrywki! Dan Mora ugruntowuje tu pozycję rysownika godnego uwagi, Mark Waid nigdy nie spada poniżej pewnego poziomu - a do tego z maestrią weterana sypie dowcipami odnoszącymi się do dekad komiksowej historii. To generalnie dumb action stories, ale przecież wszyscy musimy się czasem uśmiechnąć...
![]() |
| ...nawet Batman! |
A zatem... dobry punkt wejścia? Zdecydowanie! Myślę, że World's Finest można wręczyć praktycznie każdemu: od dzieciaka, który Supermana zna tylko z parodii oraz ikonicznego loga na koszulkach, przez szukających odrobiny zabawy dorosłych, aż po emerytów pamiętających jeszcze radosne lata '60. Gdy pojawiają się nowe koncepty i postacie, są zawsze zgrabnie i szybko wprowadzone; skończycie więc lekturę bezwysiłkowo absorbując tak absolutnie kluczową i potrzebną na co dzień wiedzę, jak działanie czerwonego kryptonitu.
![]() |
| To jedno z lepszych współczesnych wprowadzeń do komiksów DC - a zarazem worek radości dla starszych fanów i fanek! |






















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz